Dziś przyjrzymy się proroctwom. Jest ich w Biblii od groma. Przyjrzymy się kilku z nich ze specjalną emfazą na te, które się nie sprawdziły. Spojrzymy też na samą naturę tego typu predykcjom i ich kondycji w tekście biblii.
Zaznaczę po raz setny (bo robiłem to już w komentarzach) – ja czytam tekst biblii, nie jej wykładnie czy interpretacje. Jeśli będę chciał pogadać o tym jak różne rzekome autorytety karzą czytać ten tekst, to dam Wam znać. Póki co, dyskutuję z tekstem Biblii.
Natura proroctw
Wszystkie proroctwa, niezależnie od źródła, operują na pewnym poziomie ogólności. Nie znajdziemy spełniającej się przepowiedni, która precyzuje czas, miejsce czy dokładne okoliczności jakiegoś zdarzenia. Co to, to nie. Przepowiednie są enigmatyczne, nieprecyzyjne, ogólne. Inaczej rośnie prawdopodobieństwo, że przepowiednia się nie spełni. Dotyczy to wszystkich typów proroctw. Jeśli spojrzymy na Nostradamusa, jasnowidzów, horoskopy czy właśnie Biblię, to przepowiednie najczęściej cytowane i uznawane za spełnione, są przepowiedniami na tyle ogólnymi, ze można je zinterpretować na milion sposobów i dopasować do tysięcy wydarzeń.
Problem z biblijnymi proroctwami jest jeszcze jeden. To są teksty, które powstawały przez długi czas. I często odnoszą się do siebie nawzajem. Ciężko zaakceptować tezę, że przepowiednia z pierwszej księgi, która sprawdza się w drugiej, jest rzeczywiście opisem zdarzeń, czy tylko zamknięciem fabuły, opowieścią. Więc według mnie, tekst o spełnianiu się przepowiedni wewnątrz tekstu biblii nie niesie żadnych cudownych własności. Jest domknięciem fabuły, narracji.
Teraz przejdźmy do nieco dziwnych zdarzeń z biblii, które pokazują jak kulejącym jest tekstem kwestii przepowiadania przyszłości w ramach tego samego tekstu.
Błędne proroctwa
W Biblii Bóg obiecuje tysiące rzeczy swoim ludziom i nie dowozi. W każdej prawie księdze są niespełnione obietnice lub błędy. Owszem, możemy się spierać czy obietnice Boga są testami, sprawdzianem dla hebrajczyków. Jednak jako nieomylna, wszechmogąca istota, nie powinien popełniać aż tak rażących błędów. Podam kilak przykładów.
- Bóg obiecuje Jakubowi, że bezpiecznie wróci z Egiptu (Rdz 46:3) lecz Jakub ginie w Egipcie (Rdz 47:28-29).
- Bóg mówi, ze Izraelici zniszczą wszystkich, których napotkają (Powt 7:24). Jednak według Jozuego (15:63, 16:10, 17:12-13) i Sędziów (1:21,27-36 i 3:1-5) to się nie sprawdza. Po prostu są ludy, których hebrajczycy nie mogą pokonać.
- U Izajasza i Ezekiela przepowiadane jest wyschnięcie Nilu. Co nigdy nie nastąpiło (Iz 19:5, Ez 30:12).
- Jezus przepowiada, że świat się skończy z końcem życia jego uczniów (Marek 9:1, Łukasz 9:27) i że jego powtórne przyjście (nie zmartwychwstanie) nastąpi za życia najwyższego kapłana (Marek 14:62).
Przykłady podobnych proroctw można mnożyć. Możecie je znaleźć TU.
Raczej są to niepełnione obietnice. Jednak największą obietnicą jest proroctwo dotyczące przyjścia mesjasza.
W całej biblii pojawiają się przepowiednie mesjasza. Więc nie dziwi, że autorzy Nowego Testamentu po prostu o tym piszą. Biorąc pod uwagę, że Żydzi nie akceptują Jezusa jako mesjasza ze Starego Testamentu, pokazuje jak dyskusyjne jest to, czy ta przepowiednia się wypełniła. Według mnie, jeśli zaakceptujemy fakt istnienia postaci Jezusa, to jego życie w tekście biblijnym jest „naciągane”, aby zmieścić się w ramach żydowskiego proroctwa o mesjaszu. Ciężko jest mi kupić tę retorykę. To trochę tak jakby w pierwszym rozdziale, autor mówił, że coś się wydarzy, a w ostatnich się to dzieje. Jak mamy temu nadać siłę zmieniającego rzeczywistość wydarzenia? Fenomenem jest to, że to się udało. I to na ogromną skalę.
Ja jednak tego nie kupuję. Nie przemawia do mnie argument z popularności czy tradycji. To się po prostu kupy nie trzyma. Wykładnie ojców kościoła, kościelne interpretacje każą nam te teksty odbierać tak, żeby służyły ich interesom. Jednak jeśli weźmiemy te książkę do ręki i zaczniemy ja czytać, bez podręcznika jak to robić…wszystko się zmienia. I do tego Was zachęcam. Nie słuchajcie mnie, nie słuchajcie nikogo. Czytajcie i wyciągajcie własne wnioski.