Dzięki :)
Wiesz, chodzi mi o to, że nie ma sensu zakup auta elektrycznego, jeśli nie będzie można go naładować. A dlaczego nie będzie to możliwe? Bo nie będzie odpowiednio dużo mocy wytwórczej. Będą konieczne kolejki, w sensie "okej, podepnij się pod ładowarkę, ale Twój samochód będzie mógł zacząć lądowanie za (powiedzmy) 6 godzin...". Alternatywnie będzie się zamawiać prąd na konkretną godzinę. Ewentualne będziesz mógł pojechać na coś w stylu Orlen-ładowarka, gdzie energię będą sami produkować przy użyciu gazowych zespołów prądotwórczych... piękna perspektywa 😂😀
RE: Motoryzacja w wersji elektrycznej