Nie uwierzycie, stała się rzecz o której nigdy bym nawet nie pomyślał, że może się zdarzyć. A jednak, przyszli po mnie, istoty, o których wcześniej czytałem tylko w książkach, ewentualnie w filmach science fiction. Gdybym, tego nie doświadczył na własnej skórze, i ktoś by mi o tym opowiadał, to pewnie bym go wyśmiał.
Ale od początku.
Postanowiłem sobie pójść wieczorkiem na spacer nad rzekę, aby się zrelaksować, pobyć sam ze sobą, uporządkować myśli, przeanalizować, czy to co robię prowadzi mnie w dobrym kierunku i czy tą drogą, którą obrałem dotrę tam, gdzie chcę być Podczas, gdy tak sobie rozmyślałem, ktoś z tyłu do mnie podszedł, nie wiedziałem kto, bo jakaś siła sprawiła, że nie mogłem się odwrócić.
Zakręciło mi się w głowie i straciłem na chwilkę przytomność, nie wiem tak naprawdę ile to trwało, ale dla mnie był to moment. Gdy otworzyłem oczy, ujrzalem ich, tak istoty jakby z innego świata. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że byłem zupełnie spokojny, żadnego strachu ani niepokoju.
Pamiętam również, że bardzo dokładnie mi się przyglądali, i o czymś ze sobą rozmawiali, jednak w niezrozumiałym dla mnie języku. W pewnym momencie, poczułem ogromne przyspieszenie, taką prędkość, której nie można do niczego porównać. Start samolotu to był przy tym spacerek.
Po paru chwilach jakbyśmy zaczęli zwalniać, wtedy usłyszałem szepty i takie niesamowite drgania, miałem wrażenie, jakbyśmy gdzieś wylądowali, ale już niczego nie byłem pewien. Dziwne, bo wciąż byłem bardzo spokojny i zrelaksowany. Zobaczyłem, że oni coś próbują mi powiedzieć, albo pokazać, więc wstałem i udałem się tam, gdzie mi wskazywali. Wtedy ukazał mi się niesamowity widok ( zdjęcie poniżej)
Inny świat, lepszy, taki piękny i ten spokój, od razu wiedziałem, że mógłbym tam zostać. Zamknąłem na chwilę oczy, by nacieszyć, się tą chwilą. Gdy je znów otworzyłem, siedziałem dalej nad rzeką, ale w zupełnie innym miejscu. Co ciekawsze, okazało się, że minęło zaledwie 5 minut. Te pięć minut całkowicie zmieniło moje życie i postrzeganie świata.
Zdałem sobie sprawę że jesteśmy tylko maleńkim elementem olbrzymiej układanki, że nasza planeta jest tylko jedną z wielu, gdzie może toczyć się życie. I to życie na zupełnie innym poziomie i z zupełnie innymi wartościami. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś doświadczę podobnego zjawiska
Acha i znalazłem odpowiedź na pytanie, czy kierunek w którym zmierzam jest tym dobrym... tak jak najbardziej...
Dlaczego??
Bo trzeba wierzyć, że nie ma rzeczy niemożliwych, i tak naprawdę wszystko w co tak naprawdę uwierzymy i o czym sobie zamarzymy może się zdarzyć.....