Ferdynand Ruszczyc, Młyn, 1898
I w ten sposób doszliśmy do sztuki przez bardzo duże S. Czy Ruszczyc obserwował naturę po to aby ją przedstawić w najbliższy naszemu jej widzeniu sposób? Raczej nie, chociaż trudno odmówić jego pejzażom realizmu, gdy się popatrzy na przykład na taflę wody w zbiorniku przed kołem wodnym. A jednocześnie widzimy, że to widok jedyny w swoim rodzaju i całkiem niepowtarzalny nawet w miejscu, w którym został namalowany. Zgrało się w nim wszystko. Pora roku, pora dnia, poziom wody, pogoda. W tym czasie coraz chętniej malarstwo porównywano z muzyką, ale ten obraz trzeba by porównać z tańcem. Wrażenie ruchu wywołują kręgi na tafli strumienia, ale także plamy światła zachodzącego słońca i sugerujące ruch w przeciwnym kierunku łaty na strzesze (chociaż wiemy że strzecha jest nieruchoma). Tak zadziwiający obraz, a nie jest całkiem wyjątkowy w malarstwie polskim tego okresu! Następne niebawem. Ruszczyc doczekał się bardzo porządnej strony poświęconej jego twórczości. Przydałyby się takie dla innych polskich artystów.