It is continuation our trip in Poznań! In this post you can find local restaurants and regional dishes. We explored a few of local restaurants and evaluated the food! I wrote this article in Polish, but if you want I can translate it into English in the future :)
||
Kontynuacja naszego wypadu do Poznania! W tym poście - co jedliśmy i czy było ok? Przyjeżdżając do Poznania chcieliśmy zjeść najbardziej regionalne dania i chyba trafiliśmy do knajpek, które były warte naszej uwagi 🙂 Poniżej kilka z knajpek, w których byliśmy. Sprawdźcie sami!
Spaliśmy na samym Starym Rynku. Stare kamieniczki, te uliczki.. Ah, było cudownie! Specjalnie nie wzięliśmy śniadania, aby pójść do sławnej Werandy. Okazało się, że kawiarnia była po drugiej stronie budynku hihi.
- Wybraliśmy jeden lokal z serii (chyba) trzech! - mianowicie Weranda Caffe i to był strzał w 10! Zauroczyła nas kompletnie! Jej wystrój zwalił mnie z nóg. Rzadko gdzie można spotkać tak oryginalny design kawiarni. Na klimat wpływały nie tylko ozdoby, ale także przepiękne kwiaty, które były umieszczone na każdym ze stolików. To chyba jedna z najlepszych kawiarni śniadaniowych w jakiej byłam! Domowa brioszka z pesto pomidorowym i mozarella, a także croissant z jajkiem i bekonem na 5!
Wieczorem mieliśmy obfitą obiadokolację :D Kolejną regionalną potrawą są kopytka, więc nie mogliśmy ich przegapić! Delikatny sos kurkowy z migdałami.. Niebo! @4_alternatywy
No i ziemniaki... Typowy bar z pyrami. Jedzenie super tanie, a porcje duże. Ale i tak był najważniejszy smak, który był naprawdę ok! Jeśli wybieracie się do Poznania, nie możecie przegapić tego baru!! :) _
Nie mogło również zabraknąć gniazda poznańskiego na deser. Mięciutkie i puste w środku, rozpływające się w ustach... Jejku, mogłabym to jeść codziennie :)
Wieczorem poszliśmy na winko do dość znanej i lubianej restauracji na Starym Rynku. Ale niestety, w porównaniu do poprzednich - ta była niewypałem. Oliwki smakowały jakby stały już tydzień, a atmosfera nie sprzyjała.
Wracając na dworzec znaleźliśmy jeszcze jeden przysmak, mianowicie COVER RING. Pani wyrabiała ciasto na naszych oczach, formowała w ringi i wkładała do pieca. Pierwszy był z makiem, a drugi z cynamonem - polecam w 100%! :)
Na tym skończył się nasz wyjazd do Poznania... ( PS. stukające koziołki też widzieliśmy hihi) ale planujemy już kolejną stolicę wojewódzką! Szczecin.. za 2 tygodnie będziemy oceniać Twoje przysmaki! :)