Pierwsza wyprawa w historii Grupy turystyki rowerowej była to wyprawa Szlakiem Orlich Gniazd. W piątek 26 maja 2017 roku, wieczorem po pracy jak zwykle na dziedzińcu Politechniki krakowskiej zebraliśmy się aby ruszyć na 3 dniowa wycieczkę do Częstochowy.
Jako, że zaczynaliśmy wieczorem trasa z pierwszego dnia nie była zbyt ambitna bo przejechaliśmy tylko z Krakowa wzdłuż Doliny Prądnika do Woli Kalinowskiej tuż obok Ojcowskiego Parku Narodowego. Jadąc przez Dolinę Prądnika zrobiliśmy dobie krótki postój przy Bramie Krakowskiej oraz zamku w Ojcowie. gdzie w szkolnym schronisku młodzieżowym mieliśmy pierwszy nocleg.
Drugi dzień wyjazdu rozpoczęliśmy od zwiedzenia zamku w Pieskowej Skale oraz sąsiadującej z nim Maczugi Herkulesa.
Z Pieskowej Skały udaliśmy się prosto na Pustynie Błędowską, atak dokładniej to na punkt widokowy Dąbrówka, z którego rozpościera się przepiękny widok na pustynie z hutą Katowice w tle.
Dzień był niezwykle słoneczny więc nasz pobyt na pustyni trochę się przedłużył i do kolejnego miejsca musieliśmy zacząć się spieszyć, a były to ruiny strażnicy w Ryczowie. Stamtąd już niemal po zmierzchu udaliśmy się do miejscowości podzamcze na kolejny nocleg.
Pierwszą rzeczą zrobioną po obudzeniu trzeciego dnia w miejscowości Podzamcze było zwiedzenie zamku Ogrodzieniec czyli najbardziej znanej wizytówki całego Szlaku orlich Gniazd.
W tej samej miejscowości po drugiej stronie drogi znajduje się inna atrakcja turystyczna, mianowicie Gród na Górze Birów gdzie obecnie znajduje się drewniana rekonstrukcja znajdującego się kiedyś tutaj grodu.
Przedostatnim celem naszej wycieczki była Góra Zborów. Licząca 467 m wysokości wzniesienie jest najwyższym punktem całej jury Krakowsko-Częstochowskiej, a widok ze szczytu na otaczające wzniesienie lasy jest niesamowity.
Ostatnie odwiedzone przez nas miejsce to dwa blisko sąsiadujące ze sobą zamki: ruiny Zamku w Mirowie i ładnie zrekonstruowany przez osobę prywatną Zamek w Bobolicach. W tym drugim obiekcie znajduje się teraz hotel i jest to tak kusząca lokalizacja, że kiedyś trzeba będzie się tam udać.
Zamek Olsztyn znajdujący się tuż pod Częstochową musieliśmy zobaczyć tylko w biegu, bo pociąg z Częstochowy do Krakowa, na który mieliśmy zarezerwowane bilety powrotne miał odjechać już całkiem niebawem, wiec aby nie ryzykować zwiedzanie ograniczyliśmy do niezbędnego minimum.