25 sierpnia 2017 roku Grupa Turystyki Rowerowej ruszyła w Wyprawę rowerową Podlaskim Szlakiem Bocianim. Była to już druga wyprawa w historii grupy i nie da się ukryć, że tym razem frekwencja była zdecydowanie większa.
Wszystko zaczęło się w dość niełatwy sposób bo poranne wstawanie na pociąg z Krakowa do Białegostoku ruszający o 4:40 to coś co godzi w rozum i godność człowieka, ale trzeba założyć, że będzie już tylko lepiej. Po kilkugodzinnej podróży dotarliśmy wreszcie do Białegostoku – miasta w którym jeszcze nigdy nie byłem i okazało się, że ma on bardzo dużo do zaoferowania. Szybki przejazd z dworca na Białostocki rynek, potem kilkunastominutowe zwiedzanie ogrodów przy Pałaców Branickich. I jedziemy dalej.
Nie pojechaliśmy za daleko, bo jeszcze w Białymstoku w dzielnicy Dojlidy zrobiliśmy sobie mały postój przy browarze Dojlidy, gdzie od wielu lat produkowane jest najpopularniejsze piwo w Polsce Żubr!
Kolejne punkty odwiedzane przez nas to już poważniejsze atrakcje turystyczne, a mianowicie Narwiański Park Narodowy. W tym parku pomiędzy miejscowościami Śliwno i Waniewo znajduje się w mojej ocenie jedna z TOP10 najlepszych atrakcji turystycznych Polski a mianowicie nietypowa kładka nad rozlewiskami Narwi. W Waniewie znajduje się również wieża widokowa na której poza sesją zdjęciową zrobiliśmy sobie kilkunastominutowy postój.
Kolejnym celem była miejscowość Tykocin prawdziwa perła województwa Podlaskiego. Piękna zabudowa rynku na którym dominuje Kościół Trójcy Przenajświętszej, a kawałek za rynkiem znajduje się barokowy Zamek. Nie spędziliśmy tam zbyt dużo czasu, bo robiło się już późno a musieliśmy jeszcze odwiedzić wioskę bocianów, gdzie znajduje się ponoć aż 100 bocianich gniazd, jednak jak się okazało nie było w niej już żadnych bocianów, bo wszystkie zdążyły odlecieć do ciepłych krajów.
Finiszem pierwszego dnia był wjazd od południa do Biebrzańskiego Parku Narodowego i po przejechaniu 15 kilometrów po „Carskiej Drodze” dotarcie do osady Gugny w której mieliśmy zaplanowany nocleg. Szybkie ognisko z kiełbaska i do spania, bo kolejnego dnia czekała nas dość poważna przeprawa po Biebrzańskim Parku Narodowym.