Drugi dzień wyprawy zaczął się dość spokojnie. Najpierw musieliśmy przejechać brakujące kilkanaście kilometrów carskiej drogi biegnącej przez Biebrzański Park Narodowy. Aby trasa nie była zbyt nudna dwukrotnie odbiliśmy na bok w głąb torfowisk na specjalnie przygotowane do tego platformy widokowe. Zwykle służą one do obserwacji ptaków lub łosi, jednak nam szczęście nie dopisało i nie zobaczyliśmy żadnego ciekawszego zwierzęcia, a może po prostu nasze oczy były przytłumione po hucznie spędzonej nocy.
Kolejnym punktem wyprawy była Twierdza Osowiec zbudowana w drugiej połowie XIX w. zlokalizowana w zwężeniu biebrzańskich bagien stanowiła ochronę szlaku komunikacyjnego z Białegostoku do Królewca. Po szybkiej wizycie ruszyliśmy dalej do Miasteczka Goniądz, gdzie po zjedzeniu drugiego śniadania zjechaliśmy z dobrych asfaltowych dróg aby wjechać w bardziej malownicze, ale gorszej jakości szlaki. Wiodące w poprzek północnej części Biebrzańskiego Parku Narodowego.
Po wydostaniu się z piaszczystych leśnych szlaków pozostało nam zaledwie kilkanaście kilometrów do kanału Augustowskiego wzdłuż którego sprawnie dotarliśmy do Augustowa i miejsca naszego drugiego noclegu czyli ośrodka wypoczynkowego patelnia.
Po nocy pełnej gier i zabaw integracyjnych przyszedł ostatni trzeci dzień naszej wyprawy, ale niestety nie był to zbyt ładny dzień. Start i finisz naszego trzeciego dnia w linii prostej dzieli zaledwie kilkanaście kilometrów, ale z powodu częstego deszczu jaki nam towarzyszył nie była to łatwa przeprawa.
Początek naszej trasy to przejazd przez Wigierski Park Narodowy pełen pięknych wrzosowisk. Niestety ulewny deszcz sprawił, że musieliśmy czekać pod jedną z leśnych wiat jakąś godzinę w oczekiwaniu na poprawę pogody.
Harmonogram wyprawy był dość napięty więc na ostatni punkt wyprawy czyli Pokamedulski Klasztor w Wigrach zostało nam bardzo niewiele czasu, więc szybkim tempem zwiedziliśmy dzwonnicę z której rozpościera się niezwykle malowniczy widok na całe jezioro Wigry.
Cały ostatni odcinek wyprawy, aż do dworca kolejowego w Suwałkach pokonaliśmy w strugach deszczu, co niebyło przyjemnym zakończeniem wyprawy.