Od początku moje malarstwo tonęło w szarościach. Każdy, nawet najbardziej kolorowy obraz który próbowałam namalować miał na sobie jakby warstwę patyny. Gdzieś w moim poczuciu estetyki nie mieściły się żywe i dźwięczne barwy. Zmagałam się z tym brudem, z szarościami, brązami. Z niechcianym przydymieniem. Walczyłam, starałam się, podejmowałam kolejne próby czyszczenia koloru, jednak każda z nich kończyła się fiaskiem. Szarość wracała niechciana, nierozumiana. Obraz stanowił smutne odbicie rzeczywistości. Tę część widzianą w ciemnych barwach, niby realistyczny a jednak przepuszczony przez przedziwny filtr.
Ostatecznie wywiesiłam białą flagę. Skapitulowałam. Bądź sobie obrazie jaki chcesz.
Karolina Drygała Zamarznięte jezioro, olej na tekturze, 50×40 cm, 2021