Opowiadanie to powstało przez inspirację piosenką Mecano - Hijo de la Luna, którą przez przypadek znalazłam na YT i która bardzo mi się spodobała. Potem trafiłam na dość mroczny cover tej piosenki wykonany przez zespół STRAVAGANZZA i ta wersja spodobała mi się jeszcze bardziej. Po tym jak słuchałam i słuchałam w kółko tej piosenki, w końcu wpadłam na pomysł na to krótkie opowiadanko...
Jeśli ktoś byłby zainteresowany tym kawałkiem, polecam też cover wykonany przez panów Gerónimo Raucha i Carlosa Riverę. Też bardzo ładny.
KSIĘŻYCOWE DZIECI
Kobieta weszła do pokoju i zawołała:
— Dzieci, czas do łóżek!
Córka pośpiesznie udała się na swoje posłanie i przykryła się kołderką po sam nos. Syn z ociąganiem i z niezadowoloną miną poczłapał do swojego łóżka. Kiedy i on już leżał pod kołdrą, zapytał:
— Mamo, a opowiesz nam bajkę?
Kobieta usiadła na skraju jego łóżka i pokiwała głową.
— Oczywiście, a o czym chcecie? — zapytała z uśmiechem.
— O księżniczkach! — zawołała natychmiast córka.
Syn sprzeciwił się.
— Nie! Opowiedz nam o księżycowych dzieciach!
— No dobrze, może być… — zgodziła się córka.
Kobieta przez chwilę wahała się, jednak zaraz po tym uśmiechnęła się nieznacznie i pokiwała głową. Zaczęła opowieść:
— Dawno temu żyła sobie pewna cyganka. Była nieszczęśliwa, bo wszystkie jej rówieśniczki już od kilku lat były zamężne i miały dzieci. Tylko ona nie. Tak więc by to zmienić, pewnego razu przez całą noc błagała boginię Księżyc, by Ta zesłała jej wreszcie jakiegoś cygańskiego mężczyznę. Po długich prośbach i zaklinaniach Księżyc uległa kobiecie. Zgodziła się spełnić jej prośbę, a ponieważ Ona sama z pewnego powodu była nieszczęśliwa, postanowiła pewien warunek. Księżyc chciała zostać matką, jednak sama nie miała szczęścia i nikt nie chciał Jej nią uczynić… Dlatego właśnie, w zamian za to, że Ona ześle kobiecie mężczyznę, ta miała oddać Księżycowi ich pierwsze dziecko. Kobieta bez wahania zgodziła się… Niedługo po tym w drzwiach domu kobiety stanął przystojny o ciemnej skórze cygańskiego pochodzenia. Pokochali się i para wkrótce wzięła ze sobą ślub i żyli szczęśliwie…
— No i gdzie te dzieci? — zapytała zniecierpliwiona córka.
— Już kochanie, właśnie dotarłam do tego fragmentu. Kobieta szybko zaszła w ciążę, jednak kiedy dziecko, które było chłopczykiem, przyszło na świat, wszyscy byli zszokowani! Maleństwo ani trochę nie przypominało ojca! Miał bardzo jasną skórę, szaro niebieskie oczy i jasne, niemal białe włosy!
— Co? — zawołały jednocześnie dzieci.
— Dokładnie tak! Mężczyzna zapytał wiec kobietę skąd to jasne dziecko i oskarżył ją o zdradę. Któregoś dnia przyszedł z nożem w ręce i zabił swoja małżonkę. Maleństwo natomiast wziął i ruszył z nim w góry. Tam na jednym ze szczytów porzucił je i odszedł. Księżyc wzięła wtedy dziecko do siebie, bo było Jej. Od tamtej pory ile razy widzicie na niebie księżyc w pełni, to znaczy, ze księżycowe dziecko jest szczęśliwe, ale kiedy księżyca na niebie zaczyna ubywać, to znak, że dziecko jest nieszczęśliwe i księżyc zmienia się w kołyskę, by bujać i rozweselać swoje maleństwo. — Kobieta westchnęła głęboko i kontynuowała: — Od tamtej pory, kiedy cyganka zaklęła Księżyc, wszystkie kobiety z jej rodziny, obojętnie, czy to były jej siostry, czy ich córki, czy wnuczki, wszystkie zostały obarczone jej obietnicą. Tak wiec z każdego kolejnego pokolenia, pierwsze pierworodne dziecko po narodzinach zostaje oddane Księżycowi… — Kiedy matka skończyła opowieść, w pokoju panowała cisza. Wyglądało na to, że dzieci w trakcie opowieści zasnęły.
Kobieta wstała wiec i pochyliła się nad synem i ucałowała go w czoło. Potem podeszła do córki i ją również ucałowała na dobranoc. Kiedy skierowała się do wyjścia z pokoju, usłyszała nagle pytanie syna:
— Mamo? Czy ja mam starszego brata?
Kobieta popatrzyła w milczeniu na chłopca, a przez jej twarz przebiegł cień uśmiechu.
— Nie kochanie, już nie — powiedziała i wyszła z pokoju zamykając za sobą drzwi.