Rany, ale mnie zmieliła ta książka! Właśnie ją skończyłam i nawet nie wiem, co myśleć. Mam mętlik w głowie!
Samotność, strata, trauma, trudy zwykłego życia, cierpienie...
Czytając "Rdzę" już niemal od pierwszych słów miałam świeczki w oczach. To jest coś niesamowitego, żeby pisać w taki sposób! Ogromny talent... Niby zwykły tekst, zwykła historia, jak wiele innych, a od razu wzbudza w człowieku bardzo silne uczucia!
Ja już wiedziałam, że Jakub Małecki umie w takie książki, ale rany, trochę litości dla czytelników to nie zaszkodzi! Kompletnie nie spodziewałam się, że ta książka wywoła we mnie masę przeróżnych uczuć. Szczerze mówiąc, niektórych z nich nawet nie jestem w stanie nazwać, ale jedno wiem na pewno. Chyba nigdy w życiu nie przeczytałam smutniejszej książki. No ale czasami dobrze jest przeczytać coś takiego.
Niby spokojna opowieść, napisana niesamowitym językiem, a pełna wstrząsających wydarzeń! Po przeczytaniu mam wrażenie, że ta książka jest taka pełna. Niczego bym tu nie dodała i niczego mi nie brakowało!