Tworzę ten post z pewną inicjatywą. Chciałbym żebyście opowiedzieli mi wasze śmieszne, smutne, dziwne, piękne itp. historie z pupilami. Zapewne większość z was ma jakiegoś przyjaciela domu i na pewno przytrafiła wam się nieoczekiwana sytuacja z nim związana.
źródło: Bartosz Musiał
To może ja zacznę.
Za młodego chłopca miałem chomika. Nazywał się kropka bo był na prawdę malutki na tyle mały że dawał radę wyjść przez wąskie kratki klatki. Przez to musieliśmy z rodzeństwem wymyślić sposób na zneutralizowanie tego problemu. Obwijaliśmy klatkę sznurkiem, nitkami tak żeby pod żadnym pozorem nie udało mu się wydostać. Niestety, był na tyle cwany że pewnej nocy poprzegryzał zabezpieczenia i jak gdyby nigdy nic wydostał się ze swojego "domu". Rano gdy zobaczyłem że go nie ma byłem okropnie smutny. Szukałem po całym mieszkaniu jednak ciężko go było znaleźć w jego klatce to co dopiero na takiej powierzchni domu. Mijały kolejne dni, tygodnie już prawie minął miesiąc a o chomiku zdążyłem już zapomnieć.
Nastała normalna sobota podczas której wziąłem się za sprzątanie pokoju. Wytarłem kurze, poukładałem w swoich pułkach, wyciągnąłem odkurzacz i zacząłem odkurzać cały pokój. Nieco się schyliłem i zacząłem sprzątanie pod szafą. Nagle coś zatkało odkurzacz. Myślałem że to zwykły papierek czy coś w tym rodzaju. Kiedy wyciągnąłem rurę od odkurzacza przestraszyłem się . Na końcu niej znajdował się mój chomik który był nie co inny niż kiedy mi uciekł. Już nie była to zwykła kropka tylko 3 razy większy chomik, na szczęście, bo gdyby był nadal taki mały wciągnąłby go odkurzacz a ja bym o niczym nie wiedział. Na szczęście historia zakończyła się happy endem, jednak nie mam pojęcia do dziś jak on przeżył, co jadł, co pił, jakim cudem nie widzieliśmy jak się przemieszcza po domu. To jest moja zagadka z dzieciństwa i już pewnie nie uda mi się jej rozwiązać.
a wy jakie historie mieliście ze swoimi domowymi zwierzątkami? :D