Schronienie. Dom. Własny kąt. Mieszkanie. Nasz teren prywatny.
Tu zawsze wracało się po po tych -nastu godzinach by odpocząć Teraz jest inaczej. Teraz obijasz się od ściany do ściany, obojętny wzrok wlepiasz w telewizor bo wyjść nie ma jak. Bo zakazali.
Nie tak do końca. Można na wybieg z psem i po żarcie. Szybko wracasz i siedzisz - krat w oknie nie ma a czujesz jakby były. Ne wypada narzekać, że źle i nudno. Mówić za to do woli można o czasie spędzanym w pudełku; o tych wszystkich pomysłach na wypełnienie czasu, który powinien się dłużyć a którego ciągle za mało.
O pracy tak wygodnej kiedy nie trzeba bladym świtem wstawać, o szkole bez stresu. Bo przecież nikt nie wytarga na przerwie za uszy... Okiennice szczelnie domykasz ryzykując, że spękana ściana posypie się do reszty.
Grasz w Zielone?
żródło:Unsplash
Gry i zabawy: w chowanego, w monopol... Wspólne odkrywanie zapoznanej wiedzy. Chemia. Historia. Dzień przechodzi w noc, ta w wieczór kolejny... Z zapasów zgromadzonych na balkonie tworzysz szarady. Kulinarne odmiany tego samego dania z ziemniaków. Klon za klonem - spaghetti po grecku plus kukurydza z puszki. Rebusy i zagadki w mistycznej mowie warzyw.
Grasz w ZIELONE...
źródło:Unsplash
Oby tylko pamiętać o podlaniu roślinek, nie ulegając rytmom pustynnej, brudnożółtej jakości; nie zwinąć się w kłębek snu i przeczekania. Gdzieś tam są planty zielone, poranki słoneczne. Widzisz je z okna w miejscu tych miejskich, tynkiem drukowanych lepianek wieżowców. Tęsknota za równiną i lasem. Oczekiwanie.
Gram w Zielone!
żródło:Unsplash