Ach, co to był za chleb, klękajcie narody :)
Pamiętam ten zapach, ten smak, widzę Babcię, która pochylona nad dzieżą "boksowała" ciasto na chleb.
Potem wkładała wszystko do kilku blach "drożdżówek", piekła w piecu z fajerkami.
My, małe srajdki, ze 4 sztuki, wnuki babciowe, czekaliśmy na przylepki.
Po upieczeniu babcia odkrajała przylepki z krótszych boków, do kubeczka wlewała śmietanę, każdy srajdek dostawał porcję, zjadał z lubością na buzi....
Zdjęć nie będzie z oczywistych względów.
Zacierki na mleku mogę sama zrobić. Chleb pozostanie w pamięci, w sercu, nie zapomnę tego.