Niesamowita historia.
Ale czy na pewno?
Ten bocian pojawił się znienacka i pilotował samochód przez prawie kilometr.
Samochodem jechał syn, który dzień wcześniej pochował ojca. Zastanawiał się skąd bocian, czemu przed jego samochodem, czemu dzień po pogrzebie ojca?
"to pewnie ojciec żegna się z tobą" - zasugerowała żona.
To uczucie, że być może nasi Najbliżsi w taki sposób żegnają się z nami, było wzruszające i piękne. I jednocześnie zdumiewające i nieprawdopodobne.
Ja wierzę, że Oni dają nam znać, że właśnie odeszli, ze mną pożegnała się ukochana osoba.
W wielu filmach jest taki motyw, choć film to film, wszystko można pokazać. Natomiast w życiu, tym realnym, dotykającym bezpośrednio nas, takie pożegnania to znak, że gdzieś tam łączą nas niewidzialne więzy <3
Co o tym myślicie?