Hmm, ja jestem zachwycona książką! Bardzo podoba mi się sposób jej napisania: najpierw, że osłabiony mężczyzna wrócił ze Szwajcarii do domu. Wiemy, że chodzi o Freddiego choć imię nie pada. Potem o myśliwym z jakiejś wioski w Afryce, który polował na małpę... i tak zaczęła się cała tragedia z wirusem. Potem znów o narodzinach ojca Freeddiego i tak dalej o rodzinie naszego bohatera. Gdzie żyli, skąd się wzięli, dzieciństwo Freddiego... Takiego sposobu prowadzenia narracji jeszcze nie widziałam. O rozprzestrzenianiu się wirusa na zmianę z historią Mercurego i zespołu. I napięcie cały czas rosło...aż do tragicznego zakończenia.
O interpretacji piosenek i ich tekstów, wiecie, że "Bohemian Rhapsody" to był comming out Freddiego? A "Love of my life" to nie było o Mary? Tego i mnóstwa innych rzeczy dowiedziałam się właśnie tej książki.
Bardzo polecam tę ksiażkę zarówno stałym, długoletnim fanom Queen takim jak ja oraz początkującym wielbicielom.
RE: Przeczytane : "Somebody to love. Życie, śmierć i spuścizna Freddiego Mercury'ego" (2016-1019).