Niesamowite jak to szybko minęło, 26-tego minęły dokładnie 3 miesiące wspólnego życia nie już tylko we dwoje a razem z naszym synkiem. Jest ciężko, ale to są na prawdę wspaniałe chwile i codzienne odkrywanie razem świata na nowo. Po pierwszych miesiącach kiedy na wszystko dobra była pierś teraz okazuje się, że już tak nie jest i na nowo trzeba uczyć się rozumieć maluszka i odpowiadać na jego potrzeby. A ja tak narzekałam na to usypianie tylko przy piersi, na to, że Michałek ciągle jest przy piersi praktycznie 24h na dobę... minęło migiem i teraz zamiast leżenia czy siedzenia w fotelu chodzę z nim po domu nosząc go na ramieniu, na rękach tuląc, bujając i nucąc coś jednocześnie, żeby go ukołysać... już nie jest tak prosto jak wcześniej. Cały czas wszystko się będzie zmieniać i wydaje mi się (na pewno tylko mi się wydaje! :D), że jestem przygotowana na wszystko. Potrafimy już podnosić głowę i całkiem długo trzymamy ją uniesioną w górze, coraz więcej też się śmiejemy. Nawet wiemy jak symulować płacz, żeby dostać to co chcemy! :)) Waga po 3 miesiącach podwojona :/ ... 7kg.. :))
I tak mijają dni, mijają noce, nie gonimy za niczym, nie chcemy nic więcej..... to jest chyba taka pełnia szczęścia? Inne rzeczy przestają mieć takie znaczenie jak wcześniej.