I nie tak planowałam ten wpis...
Czyli o tym, jak los lubi z nas brutalnie zażartować.
https://steemit.com/polish/@anshia/kiedy-jest-mnie-za-duzo
https://steemit.com/pl-zdrowie/@anshia/kiedy-jest-mnie-za-duzo-2
https://steemit.com/polish/@anshia/kiedy-jest-mnie-za-duzo-3
https://steemit.com/polish/@anshia/kiedy-jest-mnie-za-duzo-4
https://steemit.com/polish/@anshia/kiedy-jest-mnie-za-duzo-5
https://steemit.com/polish/@anshia/kiedy-jest-mnie-za-duzo-6
https://steemit.com/polish/@anshia/kiedy-jest-mnie-za-duzo-7
Cześć Wam! Zapewne kilka osób gdzieś tam pamięta, że kiedyś~kiedyś prowadziłam taką chlubną serię, w której zarzekałam się, że zrzucę trochę kilogramów, że będę jak młoda sarenka czy coś w ten deseń. Oczywiście trochę mnie tutaj nie było, trochę mi się nie chciało ruszać z łóżka, ktoś okazał się być absorbujący i w ten sposób prześlizgnęłam się do dnia dzisiejszego. Ambitnie jak na naleśniczka, co nie?

Źródło: Pixabay
Nie to, żebym kompletnie porzuciła taki szumny cel jak zrzucenie wagi na przyszły rok. Niestety, na drodze pojawiły się niespodziewane przepaście, których nie jestem w stanie zwyczajnie obejść. Powiem szczerze - plan zakładał, że po sesji wrócę do regularnego ćwiczenia. Dlaczego nie od razu po Nowym roku? Bo wszyscy teraz okupują siłownie, bo hurr durr postanowienia noworoczne, gdzie w lutym większości się znudzi. Wtedy miałam wejść ja, cała na biało na siłownię i zasuwać bez litości. No tak to wyglądało w mojej głowie, całkiem dumnie, logicznie i realnie. Przy okazji byłabym po sesji, więc moich myśli nie absorbowałyby pierdoły związane z uczelnią. Dlatego też wizja ćwiczenia od lutego tak głęboko do mnie przemawiała, ale jak to zwykle w życiu bywa...
Los mówi Ci "Taki beniz"
Czeka mnie pół roku przerwy od siłowni. Byłam dzisiaj u lekarza pogadać co ze mną będzie, na co dostałam informację, że będę mieć dwa zabiegi w odstępie 3 miesięcy. Dużo szwów, trochę łamania kości, ogólnie pierwsze pytania jakie mi zadał lekarz to czy jestem osobą ogólnie zdrową i czy mam zajęcia wychowania fizycznego, bo będzie musiał mi wypisać zwolnienie na kwartał z ćwiczeń. Chlip. A że czekają mnie dwie takie przyjemne sesje, to już w ogóle miodnie! Dodatkowo informacja, że jak będę choćby przeziębiona to przekładamy zabieg, że muszę być idealnie zdrowa, a później no cóż. Ktoś musi mnie odebrać i niańczyć 24h/dobę. Już dostałam wytyczne w co mam się zaopatrzyć w domu, że masa przeciwbólowych, że dieta będzie znacznie ograniczona... Jak ja mam przeżyć pół roku bez wody gazowanej?!
O co konkretnie chodzi? Już tłumaczę! Jak większość wie, jestem w takim wieku, kiedy zęby mądrości chcą obwieścić Tobie i całemu światu, że istnieją. Zatem jak to zęby, próbują znaleźć sobie miejsce do egzystencji. Ogólnie super, nie mam nic do posiadania ósemek... Tylko, że nie zawsze jest to miłe. Gdyby to było zwykłe wyżynanie, to machnęłabym ręką, poboli - ale finalnie przecież przejdzie. No nie zupełnie. Przez święta z powodu zębów nie jadłam za dużo. Trzy dni wyjęte z życia, bo ból był tak nieznośny, że nie mogłam nic wziąć do ust. Ogarnęłam wtedy zrobienie rentgena, żeby wiedzieć co jest grane - od roku przymierzam się do zrobienia aparatu ortodontycznego, ale chciałam zaczekać aż wszystkie zęby wyjdą na wierzch. Od dzisiaj wiem, że to się nie stanie.
Wszystko co miało wyjść już wyszło, ale to chyba najgorsze co mogłam usłyszeć. Dwie ósemki postanowiły zrobić sobie party i zorganizować jesień średniowiecza z mojego zgryzu, bo zamiast rosnąć jak wszystkie rozsądne ząbki do góry, to nie dość, że idą w bok, to jeszcze się zatrzymały i ani myślą wyjść normalnie. Dlatego też dzisiaj porozmawiałam sobie ze znajomym chirurgiem stomatologicznym, który wyjaśnił co mnie czeka. Naleśnikowanie jest super... Ale tylko wtedy, gdy robi się je z własnej woli lenistwa, przymusowe bycie naleśnikiem to męka jakich mało.
Finalnie? Seria prawdopodobnie zostanie zawieszona do odwołania. Mam świadomość jak wymagający zabieg mnie czeka, nie chcę zrobić sobie krzywdy tylko dlatego, że chciałam zrzucić kilka kilogramów. Przepraszam tych, którzy kibicowali i trzymali kciuki za tę serię.