Czyli o tym co dzieje się po Bożym Narodzeniu
Podobno wczoraj było jeszcze gorzej, ale opieram się na tym co znalazłam w pewnej gazecie, że moje drogie Katowice całe w korkach. Czyżby to była kwestia tego, że wszyscy wracają do siebie po dwóch dniach wolnego? Fajnie by było mydlić sobie w ten sposób oczy, co nie? Niestety, niedawno był Black Friday, a teraz co? Boxing Day chyba?
To znudzona ja czekająca przed sklepem. Siedzę sobie i piszę ten wpis, a kto mi zabroni!
Czyniąc historię długą, krótką... Korzystając z okazji, że rodzina w komplecie to zrobiliśmy wyjazd do galerii, na zakupu, a jakże! Wchodzimy do środka molocha, a tam na dzień dobry tyle ludzi. Rodzicielka kompletnie zaskoczona i zdezorientowana, ja byłam chociaż psychicznie przygotowana na masę ludzi. Sklepy z ciuchami oczywiście okupowane, doborze że bez walk jak o karpia z Lidla. Niemniej panie i tak przebierały między wieszakami, szukając czegoś dla siebie. Żal jak zwykle facetów, bardziej szczęśliwi stali przed sklepami albo siedzieli na ławkach. Tym z mniejszą ilością farta pozostawało wejście do sklepu z ubraniami, chodzenie za partnerką, a w najgorszym wydaniu zastępowanie psiapsiółki do zakupów.
Wszędzie te napisy, że wyprzedaże, że czyszczenie magazynów! Rzeczywiście, magia znikania ze sklepów, przy zapełnianiu sklepowych kas i niektórych kieszeni... Doprawdy, wspaniała magia.
Wpis robiony na szybko z telefonu, jeśli brakuje słów na #pl-artykuly to później to naprawię, nie bijcie, plox.