Głos potwora – opera, która potrafi uderzyć w emocje
Nie ukrywam – do opery podchodzę z lekkim dystansem. Lubię kino, książki, czasem teatr, ale opera kojarzyła mi się raczej z czymś bardzo klasycznym i trudnym w odbiorze. Tym większym zaskoczeniem było dla mnie spotkanie ze spektaklem Głos potwora skomponowanym przez Alek Nowak.
Już od pierwszych minut widać, że to nie jest typowa opera, gdzie bohaterowie stoją i śpiewają wielkie arie przez kilka minut. Tutaj wszystko jest bardziej współczesne, momentami surowe, a muzyka potrafi budować naprawdę niepokojący klimat.
Historia opowiada o młodym chłopaku, który musi zmierzyć się z bardzo trudną sytuacją – chorobą swojej matki i własnymi emocjami. W jego życiu pojawia się tajemniczy potwór. Ale szybko okazuje się, że nie chodzi tu o klasycznego potwora z bajek czy horrorów. To raczej symbol czegoś, co siedzi w środku każdego z nas – strachu, gniewu i prawdy, której czasem nie chcemy zaakceptować.
Muzyka w tej operze momentami potrafi być ciężka i niepokojąca, ale to działa na korzyść całego spektaklu. Zamiast łatwych melodii dostajemy dźwięki, które idealnie podkreślają emocje bohaterów. Czuć napięcie i dramat sytuacji.
Podobała mi się też scenografia. Nie była przesadnie rozbudowana, ale dzięki światłu i ruchowi na scenie powstawał bardzo sugestywny klimat – trochę jak sen, trochę jak koszmar.
Największą siłą tej opery jest jednak emocjonalność. To nie jest przedstawienie, które ogląda się tylko dla muzyki. To historia o strachu, stracie i dojrzewaniu. O tym, że czasem trzeba zmierzyć się z własnym „potworem”.
Czy to opera dla każdego? Pewnie nie. Jeśli ktoś oczekuje lekkiej rozrywki, może być zaskoczony. Ale jeśli ktoś lubi sztukę, która zostawia w głowie trochę refleksji – „Głos potwora” zdecydowanie potrafi zrobić wrażenie.