Nie sądziłam, że mój pierwszy sezon rowerowy będzie trwał do grudnia!
Ta pogoda niemal wiosenna ma swoje dobre strony - udało się pokręcić 30 km, a więc i pospalać kilka kalorii przed świątecznym obżarstwem ;)
Niemniej jednak, raz w roku, na Święta i Sylwestra oczekuję śniegu. Marzy mi się już trochę mroźny spacer po skrzypiącym śniegu...
No cóż - kiedyś zapewne zima w końcu przyjdzie (oby nie w kwietniu!), a tymczasem trzeba korzystać z tego co jest 😊