A to teraz wszystko jasne. I zrobiło się o wiele ciekawiej: jak udaje Ci się wierzyć w przetrwanie śmierci bez pomocy czegoś/kogoś Nadprzyrodzonego? Nie pytam o to jednak z samej tylko ciekawości. Wydaje mi się, że to co nam pomaga się zmierzyć z unicestwieniem u kresu życia to kluczowy element światopoglądu.
RE: Życie w raju, czy wieczne wygnanie?