Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
Dziś to nie clickbait.
Wstałam mocno zmęczona. Padłam szybko spać i spałam całą noc, ale jednak jakiś niedosyt pozostał, bo trudno było mi wstać z łóżka. Wstałam na ostatnią chwilę, klasycznie ostatnio.
W pracy było ciężko. Nadal mam wrażenie, że z niczym sobie nie radzę. Nie ogarniam swoich własnych obowiązków. Może z jedną rzecz udało mi się dobrze zrobić. Czekam tylko aż kierowniczka zmiany straci do mnie cierpliwość, bo na razie wykazuje się dużą wyrozumiałością. W pracy też dostałam wypłatę i zaczął się kryzys. Dostałam gołą wypłatę, zabrali mi całą premię, nawet złotówki nie dali. To oznaczało poważne problemy, o których dalej opowiem.
Z wypłaty bank ściągnął swoje i zostało mi 1400 zł. 1400 zł wypłaciłam z bankomatu i zapłaciłam za mieszkanie co oznacza, że na przeżycie kolejnego miesiąca mam 300 zł. Nigdy nie byłam jeszcze w tak czarnej dupie. Gdzie paliwo, leki, jedzenie? Nie mam pojęcia jak ja ten czas przeżyję. Oznacza to ni mniej ni więcej, że wracam na taksówkę. Bardzo tego nie chciałam, ale inaczej sobie nie poradzę. Mam cholerne głody na alkohol i kasyno przez to wszystko. Ledwo się trzymam z dala. Chce mi się wyć, ale nawet na łzy nie mam już siły. Czuję, że jedynym ratunkiem jest samobójstwo, a to bardzo zła myśl.
Wróciłam do domu to trochę poleżałam i poszłam z buta na miting. Jestem w tak złym stanie, że nawet miting nie pomógł. Niby posiedziałam i posłuchałam, ale mentalnie byłam odcięta całkowicie i byłam zatopiona w czarnych myślach. Po mitingu wróciłam spacerem z kolegami i po powrocie zadzwoniłam do przyjaciółki się wygadać. Wsparła mnie jak tylko umiała i ok.
Wieczorem zadzwoniłam do sponsorki i nakładła mi do głowy, że nic nie jest powodem do napicia się i ja się z nią zgadzam, ale co ja poradzę na to, że miesza się we mnie tabun negatywnych emocji, z którymi nie mogę sobie poradzić? Chyba pierwszy raz w życiu czuję przenikającą mnie panikę. Po prostu panikę. Bo nie wiem co ze mną będzie. Bo albo zatankuje auto do pracy albo kupię jedzenie. A i na to nie starczy. Nie wiem co mam robić, naprawdę. Pierwszy raz w życiu tak po prostu się boję. Nie wiem co to będzie. Znikąd rozwiązań. Wrócę na taksówkę to prędzej czy później wrócę do picia, bo tak się skończy wożenie pijaków. Zresztą po blokadzie w najbardziej opłacalnej aplikacji to kokosów tam już nie zarobię. Nie wiem. Nie wiem co dalej. Ledwo oddycham.
Idę czymś zająć głowę, bo zwariuję.
Do jutra.