Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
Potrzebuję Waszej pomocy, ale o tym napiszę na koniec dziennika. Nie lubię o pomoc prosić kogokolwiek, ale skoro sama poległam to myślę, że warto posłuchać mądrzejszych ode mnie. To nie będzie prośba o pieniądze, spokojnie.
Dzisiaj jest dwusetny dzień mojej abstynencji. Jestem z tego powodu bardzo zadowolona.
Późno poszłam spać, a obudziłam się już o 6. Co zaskakujące miałam uczucie pełnego wypoczęcia dlatego zamiast kokosić się w łóżku postanowiłam wstać i zabrać mojego kudłatego przyjaciela na spacer. Mimo wczesnej godziny słońce było już wysoko, temperatura również, ale było bardzo przyjemnie. Lubię w weekendy chodzić tak wcześnie na spacery, bo miasto jest cudownie puste i słychać tylko śpiew ptaków. Było fajnie.
Od samego rana czułam się zainspirowana przez pewną osobę do szukania alternatywnych źródeł dochodu. Skoro nie mogę znaleźć dodatkowej pracy to może mogę zrobić coś innego w celu zdobycia kasy? Dużo poczytałam, dużo posłuchałam, ale jak byłam głupia tak jestem nadal.
Na obiad zrobiłam dzisiaj wielki gar ryżu z sosem pomidorowym. Nic szczególnego, ale tak mi zasmakowało, że objadłam się jak bąk i musiałam iść na drzemkę. No nie było mocy utrzymać otwartych oczu. Pies podzielał mój stan energii, bo uwalił się razem ze mną pod kołdrę mimo upału i pospaliśmy chwilę. Bardzo mi ta drzemka pomogła. Wstałam rześka i wypoczęta. Po drzemce znów poszliśmy na spacer, bo na 16 zapowiadali burzę, na którą bardzo liczyłam, bo nie było totalnie czym oddychać. Z burzy oczywiście nic nie wyszło i cały dzień się smaliłam w upale. Bardzo tęsknię za zimą.
Wieczorem porozmawiałam ze sponsorką i jestem bardzo sceptycznie nastawiona do sponsoringu jak i programu. Nie wiem, kompletnie tego nie czuję. Wszyscy ludzie na programie lub po nim tryskają optymizmem, jakoś sobie radzą z codziennością, a u mnie jak było gówno tak jest nadal. Szukam swojej siły wyższej, żeby w końcu w coś uwierzyć, ale nic mi z tego nie wychodzi. Co ranek i co wieczór klęczę na kolanach i się modlę i nie wynika z tego nic, bo robię to totalnie na siłę. Nie wiem co się dzieje, ale bardzo zwątpiłam zarówno w program dwunastu kroków jak i w terapię. Do wszystkiego muszę się zmuszać i robię to, ponieważ bardzo nie chcę zapić. Wtedy już w ogóle byłby totalny koniec wszystkiego. Panicznie boję się alkoholu, naprawdę. Nie czuję, żeby moja trzeźwość miała solidne fundamenty. Bardzo się obawiam, że byle gówno się wydarzy i popłynę, a tego nie chcę. Muszę się jak najszybciej wziąć w garść, bo sytuacja nie wygląda dobrze.
Dobrze, a teraz przejdźmy do proszenia o pomoc.
Jak wiecie, bo nie raz o tym wspominałam mam problemy finansowe i dzisiaj bardzo dużo myślałam o tym jak się z tego wykaraskać, a przynajmniej zmniejszyć skutki katastrofy finansowej, którą wywołałam. Pierwszym punktem, który odkryłam jest to, że chcę zacząć wypłacać Hive w bitomacie, ponieważ odkryłam, że takowy jest w moim mieście. I broń Boże nie mam tu na myśli żadnych power downów, ponieważ chcę, żeby moje konto stale rosło w siłę [już jestem bardzo zadowolona z siły mojego głosu, a każdego dnia jest coraz lepiej, lecę po 3000 HP], a chcę spieniężyć HBD. Po prostu, żeby mieć chociaż za co zatankować samochód. Nie ma tego dużo, ale w mojej sytuacji liczy się każdy grosz. Do tej pory HBD wydawałam na Allegro na żywność, a teraz chcę spróbować przemielić je na gotówkę. I tu potrzebuję Waszej pomocy, ponieważ nijak nie wiem jak to mam zrobić. Obejrzałam kilka filmików jak obsługiwać bitomat, więc z tym myślę, że sobie jakoś poradzę, ale nie wiem jak skutecznie [i najtaniej] przemerdać HBD na bitcoina, jaki portfel założyć etc. Takie podstawy. Może jest tutaj ktoś, kto ma z tym doświadczenie i będzie na tyle uprzejmy, że podzieli się swoją wiedzą, ponieważ nie chcę stosować metody prób i błędów. Tak jak powiedziałam liczy się dla mnie każdy grosz i na błędy nie ma miejsca. Być może na własnych błędach nauczyłabym się najwięcej, ale tym razem podziękuję za taką formę nauki.
Druga sprawa jest taka, że chciałabym się zacząć uczyć o inwestowaniu i tak naprawdę nie wiem od czego zacząć. Trochę dzisiaj poczytałam i posłuchałam, ale nie umiem ocenić co jest wiedzą wartościową, a co jest czczym gadaniem szamanów. Wiem, że jest tu sporo osób obeznanych z tematem, więc może macie jakieś sprawdzone źródła informacji, od których taki laik jak ja mógłby zacząć?
Będę wdzięczna za jakiekolwiek informacje ułatwiające mi życie w dwóch powyższych tematach. Nie lubię prosić o pomoc, ale skoro sama nie mogę czegoś ogarnąć to innej opcji nie widzę jak poradzić się ludzi mądrzejszych ode mnie. Zastanawiałam się w ogóle dzisiaj czy nie napisać na ten temat osobnego posta, ale stwierdziłam, że oszczędzę Wam spamu i zawrę wszystko w dzienniku. Przynajmniej będzie dłuższy, bo na temat mojej dzisiejszej działalności za wiele powiedzieć nie można. Z góry dziękuję za wszystkie informacje i wskazówki i ozłocę każdego, kto zechce podzielić się swoją wiedzą.
Ktoś rozbudził dzisiaj moje nadzieje i wolę walki, czego nie czułam od dawna. To strasznie miłe uczucie.
Do jutra!