Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
Cały czas zmagam się z tym samym problemem, a jest to sen. Wzięłam przykładnie wszystkie leki, zastosowałam się do każdego możliwego zalecenia no i co.. I gówno. Spałam około 1,5h. To jest jakiś żart. I to taki, który bawi tylko i wyłącznie pijanego wujka na weselu. Mam dość. Tak po ludzku. Jest mi odebrane elementarne prawo jakim jest sen, a za niecały tydzień mam wrócić do pracy. Nie mam pojęcia jak to zrobię. Naprawdę. Rano takie widoczki na spacerze:
Źródło: fotografia własna
Ku mojemu zaskoczeniu pogoda była dzisiaj sensowna, ale ten przeskok z wczorajszych +35 do dzisiejszych +20 i deszczu to trochę jest męczący. Nie chcę wskazywać palcem, bo to nieładnie, ale jak majstruje dziwne rzeczy w kuchni to jeszcze dziwniejsze rzeczy dzieją się na świecie. W każdym razie ja byłam zadowolona, ponieważ nie lubię wysokich temperatur i miałam ich już po prostu dość. A tak przyjemnie sobie kapał deszcz. Nie tylko ja byłam z tego stanu rzeczy zadowolona. Śpieszę z codzienną porcją psa:
Źródło: fotografia własna
Ku mojej rozpaczy w pewnym momencie wyszło słońce i znowu zaczęła się taka gorączka, że choć siedziałam i nic nie robiłam to koszulka kleiła mi się do pleców. Nienawidzę upałów. No po prostu nienawidzę najbardziej na świecie. Był moment, że musiałam się ratować klimatyzacją, bo było po prostu totalnie za gorąco.
Niestety dzisiaj poległam ze spaniem w dzień. Byłam już tak wykończona, że nie dałam rady, po prostu. Jestem tylko kurwa człowiekiem. Nie spałam jakoś długo, ale sądząc po tym jak aktualnie czuję się rozbudzona to mogło to wystarczyć do tego, że będę miała kolejną nockę z głowy. Ile to jeszcze potrwa? Nie wiem. Jak będę funkcjonować w przyszłym tygodniu, gdy będę musiała wrócić do pracy? Nie wiem. Nie wiem totalnie co mam zrobić ze swoim życiem. Po prostu.
Nie wiem jak mam dalej żyć, po prostu.
Do jutra.