Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
Zasnęłam jak dziecko w przeciągu sekundy, ale już o 3 się obudziłam i nie mogłam spać. Zgodnie z poleceniem pani doktor wstałam z łóżka. Powiedziała mi, że wylegiwanie się długie w łóżku jak nie mogę zasnąć nie będzie mi sprzyjać, bo coś tam, nie zapamiętałam, więc tak robię. Jak nie mogę usnąć to wstaję. Mimo wszystko 3 rano to nie jest godzina, o której chcę wstawać. Czułam olbrzymie zmęczenie, ale chcąc nie chcąc rozpoczęłam dzień.
Źródło: fotografia własna
Wzięłam leki i w sumie zaczęłam się nad sobą użalać. Było mi przykro, że pomimo tego, że powiedziałam tacie, że mam epizod depresyjny to mnie olał. Mówiłam mu, że we wtorek mam lekarza i będę z panią doktor ustalać co dalej skoro nie chcę do szpitala, a on mnie tak po prostu olał. I topiłam się w tych myślach. Z racji tego, że mam w telefonie włączony ciągle tryb nie przeszkadzać czyli mam wyciszone wszystko poza sygnałem połączeń to nie zauważyłam smsa. Patrzę, a to tata, żebym zadzwoniła jak będę miała chwilę. Dzwonię i pytam co się stało, a on, że nic i jak się czuję, a w ogóle to on rozmawiał ze swoim kolegą co też ma depresję i ten kolega wszystko mu wytłumaczył i on już wszystko rozumie i mam jego pełne wsparcie i wszystko będzie dobrze, a w sobotę chodźmy razem z dzieciakami na spacer na fontanny. Zatkało mnie. Tak totalnie mnie zatkało. Mój tata, emerytowany wojskowy, człowiek skała nagle zamienił się chyba w najczulszego i najbardziej troskliwego człowieka na świecie. Bardzo było mi to potrzebne, bo w mojej rodzinie jest kult siły i udawania, że wszystko jest w porządku, a nie jest w porządku i potrzebuję takiego wsparcia. To było wspaniałe. Naprawdę.
Zrobiłam dzisiaj chyba najwspanialsze zdjęcie z moim psem. Serio. Żadne inne wspólne zdjęcie nie podoba mi się jak to:
Źródło: fotografia własna
Chyba mi ufa skoro tak spał.
Napisała do mnie kierowniczka, że ma newsa. Odchodzi z firmy człowiek, który tę firmę ciągnął do góry. I to nie odchodzi z własnej woli tylko właściciel robi czystki. Zatkało mnie. Nigdy nie pracowałam z tak wartościowym człowiekiem jak ten kierownik, a ktoś jemu dziękuje za współpracę. Dotarło do mnie, że skoro właściciel firmy robi czystki na szczycie to i mnie ta czystka obejmie skoro znowu jestem na L4. Tym bardziej, że jak się dowiedziałam był u nas w siedzibie i trzepał każdego pracownika i był bardzo niezadowolony z pracy wszystkich i zadawał pytania "czy Ty na pewno chcesz tu pracować?". No cóż. Z jednej strony utwierdziłam się w przekonaniu, że podjęłam słuszną decyzję o odejściu, a z drugiej strony bardzo się przestraszyłam, że faktycznie po powrocie z L4 mogę dostać wypowiedzenie i czas na znalezienie wartościowej pracy bardzo mi się skurczy. Bardzo się tego boję. Aż mi się wszystko w środku trzęsło i przez kilka godzin nie mogłam się uspokoić.
Upiekłam mięso, ale z trudem wielkim zjadłam dzisiaj obiad, który w sumie był na kolację. Pieczone mięso nadal będzie moim faworytem. Nie dość, że pięknie wygląda to jeszcze wspaniale smakuje. Tym razem indyk:
Źródło: fotografia własna
Siedziałam i się umartwiałam pracą. Wlazłam z przypadku na pewien portal z ogłoszeniami o pracę i wyskoczyło mi ogłoszenie na analogiczne stanowisko jakie zajmuję aktualnie w firmie po sąsiedzku. Odebrałam to jako znak. Nie będzie tak źle Paulina. Boję się nowej pracy, bo boję się zaczynać wszystko od nowa, ale takie jest życie. Nie chcę pracować w aktualnej firmie i nie przekonuje mnie do tego ani kasa, która nie jest adekwatna do tego co robię ani umowa na czas nieokreślony choć tego akurat będzie mi żal. Nie ta firma, nie z tymi ludźmi, a już odejście kierownika jest dla mnie argumentem ostatecznym. Szczerze mówiąc to chciałabym to tak załatwić, że wracam z L4 od razu z wypowiedzeniem, ale wydaje mi się to mało realne.
Późno wzięłam leki o co jestem na siebie bardzo zła. Nie wiem nawet z czego to wyniknęło, po prostu jakoś się zakręciłam. Mam nadzieję, że dzisiaj będę lepiej, a przede wszystkim dłużej spać. Jeśli nie to od jutra mogę zwiększyć o 50mg dawkę leku, który działa na mnie mocno nasennie. Może to będzie rozwiązanie moich problemów. Jeśli nie to skończą mi się tak naprawdę rozwiązania, bo mam już wymaksowane dawki leków poza jednym lekiem, który muszę zwiększać bardzo stopniowo [25mg co dwa tygodnie, bo to bardzo groźny lek], ale on nie ma wpływu kompletnie na spanie, więc to bez znaczenia dla tej sprawy. Jestem zmęczona chociaż pewnie jesteście przyzwyczajeni do tych słów.
Czuję, że coś się kończy, a coś się zaczyna. Mam nadzieję, że coś dobrego, bo dosyć już tej chujni w moim życiu.
Do jutra.