Dobry wieczor.
Nie jestem pozytywnie nastawiona. Nękają mnie lęki mysli rezygnacyjne i samobójcze i choc uprawiam Eskapizm jak tylko umiem to gowno to daje generalnie. Rano na wizycie lekarskiej nie bylam w pełni szczera. Dlaczego? Nie wiem. Chyba po prostu bardzo chce juz isc do domu choc bardzo sie tego wyjścia boje. Poprosiłam o zgodę na wyjścia na spacer I w koncu udalo sie. Byla to dla mnie wielką rzecz i czułam sie bardzo dziwnie i przerażenie mnie zgniatalo to i tak bardzo sie cieszyłam. Jeszcze panuje złota jesien wiec cos wspaniałego. Wyszłam na spacer pierwszy raz od 1,5 miesiąca ponad. Czaicie?
Po powrocie do szpitala nie czułam sie zbyt dobrze. Udalo mi sie ustalić kto mnie szuka ale niewiele to zmienia w mojej sytuacji. Jestem na przegranej pozycji. Kolejny raz moze sie okazać ze konsekwencje moich własnych czynów totalnie mnie zgniota. Niemniej jednak mam w sobie postanowienie ze koniec z różnymi dziwnymi zachowaniami czy sytuacjami. Od dzisiaj wszystko bedzie prawe sprawiedliwe i wręcz anielskie. Mam nadzieję ze wytrwam w tym postanowieniu bo mam dość tego ze co rusz jakas krzywa akcja torpeduje moje zycie. Tylko nie wiem co zrobić z bieżącymi konsekwencjami chujowych zachowan. Nie wiem.
Rozmawiałam klasycznie jak to w tygodniu z przyjaciółka I niepokoi mnie prawdopodobieństwo ze w koncu bedzie miala mnie dosc bo ile można prosic kogoś zeby zechciał zyc. Ile można znosić kogoś kto jest nieprzydatny do niczego poza bezproduktywnym pobieraniem tlenu.
Boli mnie głowa. Jestem zmeczona obrotami na jakie non stop wspina sie moj mozg. Chcialabym umieć go wyhamować i zmusić do odpoczynku. Ni chuja. Po to mi sa używki ale jak to zrobić bez nich to nie wiem.
Mialam dzisiaj "konsultacje" w sprawie tarczycy i w sumie troche beka bo pani internistka stwierdziła ze "noooo yyy problem jest zwiększymy euthyrox i bedzie Pani musiała sie udać do endokrynologa". No cóż.. ale przynajmniej mnie osluchala!
Jestem tak bardzo zmeczona ze mi sie nawet oddychać nie chce. Zresztą nawet oddychanie jest trudne bo jak mi lęki wjeżdżają na wysoki poziom to muszę sie wspierac głębokimi przeponowymi wdechami bo inaczej mam poczucie braku tlenu. Co jeszcze kurwa sie stanie? Moze potrącenie przez samochód rak pozar mieszkania? Dawaj losie smialo. Kurwa.
Dobry jutra.