Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
Ciężki dzień za mną, więc tylko wypluję co najważniejsze. Od przyszłego tygodnia zostanę bez jednego z leków, który zażywam. Bo go nie ma. Ani w aptekach ani w hurtowniach. Moje miasto i okolica jest kompletnie z niego wymieciona. Lekarka wypisała mi dzisiaj zamienniki, ale wszystkie zawierają tę substancję, której akurat brakuje do produkcji tego leku. Do piątku mam polować na lek, a jeśli mi się nie uda go dostać to lekarka wdroży plan awaryjny. Jaki? Nie wiem. Jedyne co mi przychodzi do głowy to zejście z tego leku i wdrożenie nowego czemu jestem niechętna, bo ten lek biorę już bardzo długo, ale skoro taka sytuacja ma miejsce.. Boję się. Realnie się boję. Na szczęście to nie jest jedyny lek, na którym bazuje moje leczenie, więc może nie będzie tak źle, ale trochę paniki już mi się wkrada. Jak nie urok to sraczka, po prostu.
Jestem zmęczona. Jestem realnie zmęczona trudnościami, które mi się piętrzą w życiu w ostatnim czasie. Dlatego sporo czasu ostatnio zalegam w łóżku. Chowam się pod kołdrą przed światem, zasypiam nad ranem, a potem nie mogę wstać. No jest ciężko moi mili, co mam powiedzieć.
Z dobrych rzeczy był dzisiaj dobry dzień w pracy. Alleluja.
Do jutra. Obiecuję.