Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
Smętnie dzisiaj będzie.
Wstałam na ostatnią chwilę, ale nie przeszkadza mi to. Tego chciałam i tego potrzebowałam. Trochę pospałam, trochę po prostu leżałam. A przyznam, że spałam nieźle i mnie to ucieszyło.
W pracy sajgon, ale dowiozłam wynik. Nie wiem jakim cudem. Naprawdę nie wiem jak ja to zrobiłam. Nieważne, ważne, że KPI się prawie zgadza. Na przerwie zadzwoniła przyjaciółka i opowiadała o sobie i na koniec miała z tego powodu wyrzuty sumienia, a ja nie czułam przez to nic negatywnego. Bo co jej miałam niby powiedzieć, że co u mnie? Że zostałam bez rodziny? Szkoda strzępić ryja.
Mam dzisiaj zdecydowanie bardzo depresyjny nastrój. Bardzo. I nie wiem jak się podnieść. Czuję się samotna i wykluczona. Po prostu. Samotne święta, bo własna rodzina Cię nie chce? No raczej ciężko to unieść. Nie będę trzeźwa, wiem to.
Do jutra.