Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
Nie czuję się dobrze. Źle spałam. Sytuacja rodzinna choć ciężko nazwać brak rodziny sytuacją rodzinną poruszyła moje najgorsze demony. Te, o których nawet terapeuci nie wiedzą, bo jeszcze nie zdobyłam się na tak głęboką szczerość przed nikim. Zawsze byłam na uboczu i zawsze byłam mało chciana w mojej rodzinie, ale że wykluczą mnie z niej zupełnie to się tego nie spodziewałam. No cóż..
W pracy jak w pracy. Jak to przed świętami bywa miałam na drugiej zmianie bardzo kameralne grono. I dobrze, bo nie miałam dzisiaj zasobów na ogarnianie sajgonu. W ciszy i spokoju zrobiliśmy swoje. Na przerwie wjechał kebab i zrobiliśmy tak duże zamówienie, że jako firma dostaliśmy na stałe bardzo korzystny rabat. Był to chyba najlepszy kebab jaki jadłam w moim gówniany mieście.
Po pracy już standard: spacer z psem i prysznic. Nie chcę kolacji. Wzięłam leki i liczę na to, że sen szybko przyjdzie. Jutro od rana planuję alkoholizację, bo nie dźwignę tego wszystkiego na trzeźwo. Przykro mi, że znów zawiodę ludzi, którzy we mnie wierzą i pewnie oni wkrótce też postawią na mnie krzyżyk, ale cóż..
Życie ssie. A że u mnie nie ma co ssać to mi się to nie podoba.
Do jutra.