Nie wiem skąd bierzesz dane: Jednak mam sporo zastrzerzeń - w szczególności jeśli piszemy o biegach w szerokim rozumieniu ( zostawmy zawodowców na boku)
Cytując:
- Śmiertelność zwiększa się z pokonanym dystansem także w ultramaratonach czy triathlonie na dystansie ironmana jest znacznie większa niż w maratonach.
Masz dane na poparcie tego ?
Pierwsze się spotkałem z taką opinią biegi ultra są często rozgrywane na znacznie mniejszej intensywności niż 10 km czy maratony. Co więcej dla większości ludzi to właśnie maraton jest znacznie większym obciążeniem niż ultra dla serducha - większa intensywność jest dużo większym obciążeniem niż długi czas wysiłku.
Ultramaratony vs krótkie biegi - tutaj nie ma tak wielu przypadkowych biegaczy - ci nie są w stanie skończyć. Za to na przykładowo 10 km - znajdziesz sporo ludzi którzy zaa biurka wstając myślą zrobię to i robią za wszelką cenę kosztem zdrowia . To są właśnie bardzo częste zgony.
Odcięcie zawodniczki jakie pokazałeś na końcu artykułu - norma przy leceniu na oparach - tam gdzie lecisz na wynik - tylko takie starty to się robi maks 2 rocznie i nie wiele osób potrafi na tyle przekroczyć bezpieczniki psychiki aby doprowadzić się do tego stanu.
Znacznie łatwiej odciąć się tak na biegu ulicznym niż na ultra. Na ulicznym spowolnienie czy lekki kryzys oznacza słaby wynik. Na ultra kryzys jest normą - dajesz sobie wtedy na luz na chwilę a nie dojeżdżasz się na maksa - masz w głowie że przed tobą jeszcze sporo km zazwyczaj.
- Odcięcie zawodników pt 2 - masz jeszcze takie coś jak moment kiedy praktycznie kończą się zapasy glikogenu w organizmie - większość ludzi w maratonie ma tzw ścianę na 30 km i wygląda to czasami jak w/w odcięcie. W ultra i tak wypalisz glikogen - ale jako że lecisz wolniej nie jest to aż tak drastyczne - tutaj liczy się adaptacja ścieżek energetycznych opartych na tłuszczu, a nie tylko na glikogenie. Jeśli umiesz generować energie z tłuszczy sprawnie to będziesz ją miał kiedy potrzebujesz.
RE: Śmierć w biegach długodystansowych