Uszanowanie niedzielne
dzisiaj mam temat pt. Piosenka którą chciałbyś usłyszeć na własnym weselu
-Ktoś powiedział Wesele? Mam za sobą trzy Wesela, w porywach do czterech.
Jest taki żywotny standard okołoślubny, który przywodzi mi te Wesela na myśl.
Die Atzen Frauenarzt & Manny Marc - Disco Pogo
Zaznajomione z niemczyzną osoby przepraszam za ewentualne językowe niestosowności. Stoi za nimi zapewne rubaszny aspekt weselnej biesiady.
Przepraszam urażonych takim błaznowaniem. Miałem wrażenie że czas, który spędziłem w pewnej weselącej się grupie, był momentem gdy jego gremium decyzyjne w dość organiczny sposób postanowiło obsadzić mnie w roli błazna.
Czasem ten błazen ze mnie wychodzi, ale z biegiem lat coraz rzadziej.
Zastanowiłem się, jak by się nazywało wesele smutnych ludzi, przywiedzionych przed ołtarz koniecznością życiową.
Czy to by było smutle czy smuciele? Jedno brzmi jak cukierki z łez, drugie jak jakieś plemię niewidzialnych skrzatów.
Długi czas miałem z weselami problem, ale śluby i wesela dobrych znajomych i przyjaciół (oraz rodziny) mają taką specyfikę, że nie mam siły się gniewać ani martwić.
Podziwiam zdecydowanych i życzę im jak najlepiej.
Podobnie jak i Czytającym, bez szczególnej okazji.