Rysunek autorstwa Róży Wadowskiej, znanej jako Irin
No i dziś mamy święto które mnie zainspirowało do wylewania swych koncepcji.
Częściowo miałem okazję opisać projekty, którymi się dzieliłem.
Częściowo - nie.
Pytanie, czy to mądre? Cóż, jest to jak na razie jedyny sposób by uwiecznić różne historie, nad którymi pracuję od lat. Jeśli nic innego się nie powiedzie, to będzie chociaż taka skromna na tle zamiarów seria wpisów.
Dzień Pisarza zacznijmy od polecenia jakiejś pozycji książkowej, którą w mej opinii polecić warto.
Tematem przewodnim dnia dzisiejszego jest Las. Choć treść książki, którą chciałbym polecić, różni się diametralnie od projektu, który dziś przedstawię - w obu pojawia się przestrzeń gęsta, ciemna i zielona.
Polecam Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy, powieść autorstwa Sergiusza Piaseckiego. Dla wielu z tutejszych czytelników, pozycja niewątpliwie znana. Mojej rekomendacji nie potrzebuje, ale wytężywszy siły mózgowe, uznałem że warto spożytkować wpisy choć po części na podpowiedzenie literatury obiektywnie czytelnej oraz czytalnej.
Czytając opowieść o przemytniku, na polsko-sowieckim pograniczu, oddychałem powietrzem nieznanej i niepoznawalnej krainy. Czytałem o życiu, którego nie chciałbym wieść, a gdybym musiał, to musiałbym mieć dużo szczęścia.
Czytałem o świecie odległym od peanów, które czytamy na temat różnych skrawków ówczesnej rzeczywistości. Wizję jednostkową, kolorową, zajmującą.
Coś szczerego -w tym sensie, że prawdopodobnie niemożliwego do stworzenia w warunkach laboratoryjnych.
Coś niepozbawionego konwencji, które prowadzą nas przez karty historii, jakkolwiek są to konwencje nienachalne.
A teraz skoro pogadaliśmy o czymś co przynajmniej otarło się o Literaturę, przejdę do innych rzeczy.
Spis Rzeczy narodził się z tygla w głowie. Z niedokończonego. Próbowałem wymyślić różne koncepcje. Między innymi, o fantastycznej krainie inspirowanej szczytem potęgi Jagiellonów. Lubię także zbierać różne pomysły "osierocone" przez innych twórców - przykładem gra komputerowa "Sacrifice" ze światem i postaciami które zapadły mi w pamięć.
Nie chciałem jednak wciskać nic na siłę. Spis Rzeczy odżył w momencie, gdy potrzebowało tego życie.
Człowiek samemu sobie radzi z problemami, ale widzi też problemy, których rozwiązać nie można. Może tylko się przyglądać. W walce, którą obserwowałem, często pojawiało się słowo "Nemezis". Nemezis to - starożytna bogini zemsty, lub wszechobecny w angielszczyźnie synonim arcywroga.
Mieszkam niedaleko lasu, który podobno zawiera unikatowy, prehistoryczny krajobraz.
W końcu, głosy w mojej głowie wysnuły Pierwotny Las. Rezerwat całego Początku Przyrody. Nemezis, która chce przejąć go dla siebie - oraz Stróżów. Obrońców, których szeregi topnieją, choć czasem pojawi się nowa krew. Rodzinę, która nie ma, jak wielu bohaterów, łaski wyzwolenia z bliskich więzów - rodzinę taką, która musi współpracować, choć czasem skrajnie trudno przezwyciężyć uczucia.
Jedyna nadzieja, że walka skończy się, gdy odnajdzie się Spis Rzeczy.
Lasu broni widoczna w tytułowym rysunku Aihala. Postać, której nie wymyśliłem, ale którą rozwinąłem, z pełnym poparciem osoby, która ją stworzyła.
Spisu poszukuje Areden. Kiedyś miał na imię Ariwid, ale jest już przynajmniej jeden Arivald, więc postanowiłem zmienić imię tegoż herosa.
Imienia za to nie ma Król Światła. Kiedyś miał imię, ale dopóki jest tym kim jest, imienia nie posiada. Nemezis nie jest jedynym zagrożeniem. Król Światła musi zmagać się z niemniej groźnymi wrogami, a czasem iść na zgniły kompromis.
Nemezis zaś ukazuje się w różnych formach. Niektórzy sądzą, że jej podwładni to nie autonomiczne jednostki, a rozbita na okruchy większa całość. Nemezis częściowo znana jest każdemu, kto zetknął się z potęgą, jaką bywa bezradność.
Tworzenie, a w tym pisanie, to w dużej mierze coś co pozwala zabliźnić rany jakie bezradność nam zadaje. A czasem, raz na jakiś czas, jak na loterii, pozwala z niej wybrnąć.
Pisarzom - wszystkiego najlepszego.
Czytelnikom - przyjemności z lektur.
Rysunki Aihali, Aredena i Króla Światła są autorstwa Irin.
Nemezis narysowała Klaudia Uberman