Moje myśli pozostawione bez opieki podążają w dziwnych kierunkach. Tym razem, zmaltretowane niestrawną ilością wojennej literatury przerabianej na polskim, ujrzały szkoły jako obozy koncentracyjne krzeseł.
Ten pomysł rósł i pęczniał, aż narodziła się z niego parafraza wiersza "Ocalony" Różewicza, która wyontogenezowała w dziwnym kierunku.
Bardzo proszę nie traktować tej parafrazy jako poważnej poezji. Powstała jako zabawa słowem i znaczeniem. Nie wiem czy jest zabawna ani czy ma sens, ale może ktoś się uśmiechnie.
Tadeusz Różewicz
OCALONYMam dwadzieścia cztery lata
ocalałem
prowadzony na rzeź.To są nazwy puste i jednoznaczne:
człowiek i zwierzę
miłość i nienawiść
wróg i przyjaciel
ciemność i światło.Człowieka tak się zabija jak zwierzę
widziałem:
furgony porąbanych ludzi
którzy nie zostaną zbawieni.Pojęcia są tylko wyrazami:
cnota i występek
prawda i kłamstwo
piękno i brzydota
męstwo i tchórzostwo.Jednako waży cnota i występek
widziałem:
człowieka który był jeden
występny i cnotliwy.Szukam nauczyciela i mistrza
niech przywróci mi wzrok słuch i mowę
niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
niech oddzieli światło od ciemności.Mam dwadzieścia cztery lata
ocalałem
prowadzony na rzeź.
ZNIEWOLONY
Mam dwie, kiedyś cztery nogi
nie ocalałem
prowadzony na wolność.
To są nazwy spróchniałe i niemetaliczne:
krzesło i człowiek
oparcie i podstawienie nogi
nauczyciel i biurko
piwnica i piec.
Krzesło tak się gnie jak człowieka
widziałem:
barykady bezużytecznych krzeseł
które nie zostaną porąbane i spalone.
Szurnięcia są tylko pogłosem:
twarde oparcie i wygodne siedzisko
Napis inwentaryzacyjny i bazgroł ucznia
Fotel i stołówczak
drzwi i okno.
Jednako ważą drzwi i okno
widziałem:
krzesło którego oparcie wyskoczyło przez okno
a nogi zaatakowały człowieka w drzwiach.
Szukam klasy pod kluczem
niech przywróci mi nogi oparcie siedzisko
niech jeszcze raz nazwie zniewolonym
niech oddzieli krzesło od człowieka.
Mam dwie, kiedyś cztery nogi
nie ocalałem
prowadzony na wolność.