W sumie nie wiem od czego zacząć, niby standard to takie: "Kiedy to zleciało" no ale nie, zdecydowanie nie. Ten rok był intensywny, może nawet zbyt bardzo. Ostatecznie jednak żyję i mam się całkiem dobrze, przynajmniej tak mi się wydaje.
No dobra, to zacznijmy opowieść. Wszystko zaczęło się od tego zdjęcia:
I... W sumie to zaczęło się od małego plagiatu, bo autorem jest moja dobra przyjaciółka, która jednak nie miała o to pretensji ;)
Pamiętam, że wtedy na polish aż kipiało, ale infrastruktura była bardzo uboga. Wiecie, teraz nowych wita od razu bot, daje zasady, linkuje do tygodnika, jest to w miarę ogarnięte. Wtedy była to ręczna robota który trochę straszył plagiatami, wiecie seria z kopiuj-wklej itp.
No i nic w tym dziwnego, było mnóstwo osób jak ja które chciały wyrwać jak najwięcej z tego tortu, a wtedy wartość STEEM była bardzo duża (podobnie jak SBD). Mój drugi post był w sumie czymś, co wydawało mi się najlepszą rzeczą jaką stworzyłem w tamtym czasie, czyli autorską pastą o świętach. Dostałem wtedy 4 dolce i aż uśmiechnąłem się rano gdy to zobaczyłem. W tamtym czasie kompletnie nie czaiłem kto jest kto, ale wydawał mi się spoko gościem, skoro dał mi pieniądze.
No dobra, pierwsze dolary, ale co potem? Hmmm no właśnie, kolejne posty nie zdobywały już takiej popularności, a na Trending widziałem artykułu które miały po kilkadziesiąt dolarów . Zaczęła we mnie kiełkować zawiść, jeśli mam być szczery.
Pomyślałem sobie, a może tak zrobię zbiór poradników? Hmmm zaskoczyło, parę złotych wpadło.
Chyba rozkminiłem o co chodzi z tym zdjęciem, te dzieci pozują na logo STEEM!
Ok, a może tak zrobię jakąś większą akcję? Hmm, adopcja dziecka z Afryki? Czemu by nie? Idą święta to ludzie chętnie okażą trochę serca. Cóż nie było łatwo. Noisy nie dał się łatwo przekonać i dopiero po dłuższej rozmowie na steem.chat uległ mojej prośbie, potem lawina, albakierki, tipu (jeszcze nie wiedziałem, że to bot). Był w tym wszystkim drobny bohater pożyczył mi 5 SBD, co wtedy wynosiło jakieś 300 zł, aby uchronić akcję przed spadniem kursów nim nadejdzie dzień wypłaty. No i był to strzał w 10, Kursy chwilę potem załamały się, ale zdążyłem wyjść do FIAT. Później zaczęło się szukanie dziecka i misjonarza który zacząłby blogować. Z Dzieckiem się udało, opiekujemy się Teresą, z misjonarzem już gorzej, bo kontakt jest dosyć słaby, także z mojej winy (zwyczajnie nie mam czasu, ale nie zapominam o sprawie).
Mimo, że do końca mi nie wyszło, ze wszystkim co chciałem, to akcja dała dobre efekty, ostatecznie przez ostatni rok nasza córka może się uczyć, nie głoduje i żyje w względnym spokoju.
Pieniędzy z akcji jednak nie starczyło i przez dłuższy czas oddawałem część moich zarobków na rzecz osiągnięcia roku opieki (kończy się w lutym).
Pisałem dalej, szukałem swojej drogi w tym wszystkim, założyłem niezbyt udaną serię "mikroczynki" (chociaż twierdziła inaczej ;) ) Którą szybko porzuciłem, zarobki były takie sobie, ale pamiętam, że dużo czasu spędzałem na chacie, w sumie do teraz sporo tam siedzę.
W międzyczasie był to też czas wojny z Dtube na polish, powstanie pl-artykuly, przyjście , dużo się wtedy działo. Ostatecznie myślę, że społeczność wyszła z tego wszystkiego bardzo dobrze i obecnie panuje tutaj względny spokój.
Pisałem opowiadania, prowadziłem serię turniejów planszowych, które niedawno próbowałem reaktywować, niestety z miernym skutkiem - może nadejdą lepsze czasy
Steemnova - gra stworzona przez na silniku Ogame, głównym powodem dla którego w nią zagrałem było 5 SBD za zezłomowanie Fervi (które przeznaczyłem z tego co pamiętam na adopcję) . Oczywiście zaczął się try hard i ostra walka połączona z wstawaniem w nocy żeby nastawić kolejny poziom kopalni w drodze do małego transportowca (umożliwia farming). Po jakimś czasie Fervi wysłał do mnie swoją flotę i dostał oklep, po którym stwierdził, że mu starczy i wypłacił mi nagrodę.
Ale to nie był koniec mojej przygody, przez pewien czas byłem najsilniejszym graczem w rankingu, a pokazał mi jak dokonywać pool-rape na zgłaszaniu błędów do utopiana (a można było ładnie na tym zarobić, to znaczy głównie on zarobił ;) )
Ostatecznie jednak z braku czasu odechciało mi się grać, wysłałem flotę hen daleko, włączyłem urlop a konto przepadło przez nieaktywność. Z tego co wiem żyje dalej i ma się całkiem nieźle. Dobrze dla niej.
Pamiętam, jak zaliczyłem moje ATH, artykuł który zarobił najwięcej i zapewnił mi zwycięstwo w konkursie. To w sumie rzecz z której jestem dość dumny. Nie wiem jak potoczyła się jego dalsza historia, czy jeszcze żyje, czy wyszedł z nałogów. Dostał od losu drugą szansę i tylko to się liczy. Oby nie, ale być może kiedyś sam będę potrzebował podobnej pomocy i spotkam nieznajomego który wyciągnie do mnie pomocną dłoń? Wtedy też wpisy zaczął mocniej upvotować , który robi to do dziś.
Powoli zaczęła kształtować się wizja mojego blogu, bloga? Powiedzmy, że Sztimita. Kursy były w odwrocie, ale wszystko stało i tak dosyć wysoko. w lutym raczej nikt nie myślał, że misiek będzie z nami tak długo.
Zacząłem pisać artykuły popularnonaukowe, pierwszym był ten o Fritzu Haberze, kilka dni czytania źródeł i pisania. Potężna publikacja na temat postaci, moim zdaniem mocno niedocenionej. Później, Leopold II, coś zaczęło się powoli klarować w tej zupie, kursy spadały, robiłem turnieje, pisałem artykuły, wskazywałem błędy. Całkiem fajnie to szło. Oczywiście dorobiłem się trochę hejtu, ale było to nawet całkiem zabawne, jak nic nieznaczący troll obrywał flagą i jego brednie były ukrywane, co powodowało sprzężenie zwrotne i jeszcze więcej głupot,
Ok, trochę nauczyłem się markdowna, zawarłem nieco znajomości, prowadziłem kilka projektów. Na polish jednak pojawił się problem - zalew treści będący echem grudniowego boomu. Treści, często słabych, pośród których te dobre ginęły. I tak, 11 lutego 2018 roku opublikowany został pierwszy numer Tygodnika Kuratorskiego, (właściwie był to numer zerowy) który początkowo tworzyłem z
Inicjatywa Wam się spodobała, a ja spędzałem często po kilkanaście godzin aby spiąć numer. Było tego dużo, serio. Na szczęście w miarę szybko zaczęli pojawiać się redaktorzy którzy przejęli część swoich obowiązków. To jednak temat na inną opowieść.
Wtedy zacząłem też odczuwać pewne zmęczenie, Steem pochłaniał sporą część mojego życia, a przecież miałem na głowie jeszcze studia.
W międzyczasie pojawiły się pierwsze odcinki serialu o piratach, konto ma taką a nie inną nazwę właśnie ze względu na niego, niestety okazał się strasznym niewypałem, także z mojej winy. Równolegle rozpocząłem też zbiórkę krwi, która też nie cieszyła się zbytnią popularnością. Cóż nie zawsze można wygrywać, prawda? Ostatecznie środki trafiły na konto adopcyjne więc myślę, że wilk syty i owca cała.
I tak mijały dni, Serial, Tygodnik, Steemnova, Turnieje, Adopcja. Do tego wszystkie okazyjne aferki, własne życie i od czasu do czasu, a właściwie to prawie wcale - własny artykuł. Nie był to też okres łatwy w moim życiu, o czym kilka osób wie, w tym np. czy Ewa. Dałem jednak radę i pozostałem tutaj.
A Niedźwiedź szalał.
Rytm życia na polish wyznaczały kolejne afery, polish-cleaners, patofonix, miesiąc bez flagi, cóż a moja aktywność była taka sobie, to znaczy prężnie działałem gdzie indziej. Dostałem propozycje od jednego gościa abym wraz z Fervi pomógł w stworzeniu i później Dgamemarket. W międzyczasie próby działania jako wideobloger, ale wolę jednak pisać ;)
Potem prezentacja na sympozjum, która wywołała spore zainteresowanie, ale ostatecznie nikt nie założył konta. I dobrze, i nie dobrze. O BTC dowiedziałem się 10 lat temu, gdy kupiono za niego pizze (do dziś żałuję, że nie zacząłem chociaż kopać, jak pewnie każdy z nas). Myślę, więc, że oni też założą kiedyś tutaj konto, a nam dane będzie ich wspierać, jako pionierzy.
Wydaje mi się, że posiadałem już wtedy całkiem niezłą pozycję wśród społeczności, warto było więc rozwijać projekty dalej. Niestety rynek nie sprzyjał i wszyscy odczuliśmy odpływ autorów. Cóż, takie życie.
Jedną z kilku rzeczy jakie musi zrobić bloger, to mieć jakąś sesję. Pamiętam który stworzył (ale nie skończył) serię 81 (serio, 81!) postów o generałach Wojny secesyjnej. Kosmos. Temat tak abstrakcyjny, że kompletnie nieinteresujący, ale nie chodzi o to aby trafić do jednego. To ogromna skarbnica wiedzy która jest ciężka do znalezienia gdzie indziej. Możliwe więc, że jego posty posłużą jakiemuś studentowi czy zapaleńcowi w jego projekcie.
No wiadomo, że spektro. Spekro jest super, tylko mało kto potrafi je sensownie przekazać. W sumie to spektroskopia jest trochę jak seks, owszem daje pewne praktyczne korzyści, ale bądźmy szczerzy, nie po to się nią zajmujemy. Tak więc powstała seria która miała wziąć takiego wystraszonego studenta i wlać mu do głowy w miarę bezboleśnie, trochę wiedzy. Czy się udało? Nie wiem, mam nadzieję, że będą korzystać.
Przy okazji zrozumiałem jakim bólem jest tworzenie zamkniętej serii, i gdyby nie te tokeny (które w sumie przestałem traktować jak pieniądze, bo ciągle tracą) to nigdy bym się za to nie zabrał.
Nadeszło lato, a wraz z nim spokój. Zorganizowałem urodziny na których było nawet 2 przedstawicieli polish (jakoś pomieściliśmy się w melinie z prawie 30 osobami), miałem organizować meetup. ale no nie wyszło bo za gorąco (zorganizuje się jeszcze, spokojnie).
Jak tak teraz o tym myślę, to w zasadzie dużo rzeczy mi nie wyszło. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale nie czuję się też w jakiś sposób zobowiązany. Tak bywa i tyle, myślę, że to też ważna lekcja aby zrozumieć w dobrym czasie, że to co robimy, nie prowadzi donikąd.
Co dalej? Stworzyłem wraz z i
Gameeit, oczywiście pomógł nam
, a całkiem niedawno powstał Blogczejn.pl - inicjatywa
Działamy prężnie, udało mi się uzyskać 1 miejsce w pierwszym etapie konkursu dla ILC, myślę, że jest całkiem dobrze. Pewnie zapomniałem o połowie ludzi, no ale cóż, celowo tego nie zrobiłem.
Tak wyglądał mój rok na Steem. Ale w zasadzie jest to takie chronologiczne podsumowanie. Jakie są moje odczucia?
Cóż, przede wszystkim rozwinąłem swój warsztat, dowiedziałem się znacznie więcej o kryptowalutach, mediach zdecentralizowanych. Wcześniej czytałem wykop, ale nigdy mnie nie wciągnął. Tutaj jest jednak inaczej, człowiek ma wrażenie, że coś znaczy, a interakcje wykraczają daleko poza lajkowanie i flagi, jak to powiedział pewien wybitny kurator Steem jest grą MMO i ja się z nim zgadzam.
Oprócz tego Steem dał mi większą pewność siebie. Gdy tu przyszedłem, nie było praktycznie nic. Cała infrastruktura, Wise, PM, Engrave, Boty wspierajace, TK, to wszystko powstało w ciągu tego roku. A ja miałem okazję przyłożyć w niektórych miejscach rękę. Nie było czegoś? To się to tworzyło, nie pytałem nikogo o zgodę, po prostu to robiłem, ludzie patrzyli, podziwiali i sami się przyłączali, lub im to proponowałem. Na tym polega decentralizacja.
Nigdy nie sądziłem, że będe zarządzał zespołem, nigdy się do tego nie pchałem, z natury jestem samotnikiem i dobrze radzę sobie w tandemach, trójkach. Ale nie w dużych grupach. Całe szczęście, że Redaktorzy TK, jak i ludzie związani z innymi moimi projektami, mają dużą autonomię, bo raczej nie leży w mojej naturze wydawanie rozkazów i poleceń. Zrobią to zrobią, nie zrobią to nie zrobią. Wszystko trzyma się na dobrej woli, a trzyma się jako tako.
Steem to też w sumie przyjaźnie i koleżeństwa. Np. nasze nocne wyzywanie się z , albo
, heheszki na chacie i spora ilość mięsa, na którą nie pozwoliłbym sobie w ramach blockchainu. Cóż, jeśli Steem osiągnie globalny sukces, to pewnie będę dość ważną personą (jak każdy kto posiada powiedzmy 1k sp), ale nie wyobrażam sobie siebie jako ułożoną postać, bojącą się tego, że ktoś wyciągnie jakiś brud sprzed lat. Jestem jaki jestem, moje żarty bywają suche, nie każdy musi się ze mną zgadzać i mnie lubić, ale wydaje mi się, że tworzę tutaj razem w Wami coś fajnego. Nie chcę popadać w narcyzm (co pewnie i tak już zrobiłem), ale jestem naprawdę z tego dumny.
Hmmm, co jeszcze? Więcej czytam, zwłaszcza ciekawych artykułów. To akurat fajne, rozwija horyzonty myślowe, ale kończy mi się czas jeśli mam zdążyć na konkurs. Osobiście życzę sobie aby mój kolejny rok był jeszcze lepszy niż poprzedni. Na koniec pozwolę sobie umieścić cytat, nie pamiętam kogo.
Steem - Przyszedłem dla pieniędzy, zostałem dla ludzi.
P.S. Gramatyki nie nauczę się już nigdy.