(i przekonująco nawet w oczach mniej bystrych słuchaczy dyskusji
Zaś bardziej bystry słuchacz zwróciłby uwagę na to iż sytuacja wcale nie jest analogiczna, gdyż choroby w społeczeństwie występują naturalnie. Nie są wywoływane (w znacznej większości) poprzez państwo, zaś w podanej "analogii" powodem pobytu w szpitalu jest "wycieńczenie spowodowane ciężką i przymusową pracą". Do tego również porównanie państwa do obozu pracy jest rzeczą błedną z wielu powodów:
- Nikt Ciebie w dzisiejszym państwie Polskim nie trzyma siłą. Możesz z niego ucieć, choćby do Somalii( ͡° ͜ʖ ͡°). Owszem nie możesz ogłosić eksterytorialności swojej działki jednak analogia do ucieczki z obozu nie jest tutaj trafna, bardziej pasowałaby próba otworzenia własnego obozu na terenie większego obozu.
- Państwo nie zmusza nikogo do tego aby pracował, co więcej daje tym niepracującym jakieś środki na utrzymanie! Jedyne co to państwo pobiera haracz od tych którzy pracują.
- Przyczyny pobytu w szpitalu są zupełnie inne, jw.
Jeśli chcemy obalić twierdzenia podszyte emocjami to należy wyciągnąc z nich logiczne wnioski i zaprezentować iż te wnioski przeczą wcześniej ustalonym prawom, jak choćby "pełne prawo do dysponowania swoim ciałem oraz owocami swojej pracy".
Wiele osób uzna iź człowiek nie ma prawa "do pełni swojej własności" a jedynie do jej "sprawiedliwej części", którą to część będą próbowali bardziej lub mniej udolnie określić. Typowym jest odwołanie się do demokracji, jako instytucji idealnej, jednak postawienie im pytania co by sądzili o demokratycznym wyniku który jest ku ich szkodzie bardzo szybko obnaża hipokryzję.
Inni próbowaliby określić jakąś stałą część dochdu która miałby być zrabowana przez państwo, jednak jeszcze nie było mi dane widzieć przekonującej i obiektywnej argumentacji za akurat taką a nie inną wielkością haraczu.
RE: Libertarianizm, etatyzm i szantaż emocjonalny