Poniedziałek. 11:18. "Ciekawe co tam na Club Housie? Czy to jeszcze żyje?" - pomyślałem sobie i odpaliłem apkę. No i cóż... Chyba ledwo dycha. W sekcji UPCOMING FOR YOU tylko 3 zaplanowane rozmowy. Dwie na dzisiaj. Jedna na czwartek. Jeszcze kilka miesięcy temu było ich tyle, że trzeba było trochę poscrollować.
Cóż, przykład ten idealnie pokazuje jak trudno dziś utrzymać ludzi. Club House miał świetne warunki: korzystali z niego celebryci, było o nim głośno. Był czas, gdy o każdej porze dnia i nocy toczyły się na nim dyskusje po polsku, przy czym połowa była poświęcona temu, jak świetna jest to apka i że podpije świat.
Nie podbiła. Dlaczego? Moim zdaniem kwestia formatu. Dla mnie Club House od samego początku wydawał się być czymś wtórnym. Przecież funkcja rozmów głosowych była dostępna choćby na Discordzie. Tu jednak ktoś postawił tylko na to i zareklamował to jako zupełnie nowy produkt. Problem w tym, że rozmowa na żywo to dość wymagający format. Zarówno dla twórcy, jak i słuchacza. Ja na przykład na CH zaglądałem rzadko, bo jeśli chciałem już czegoś słuchać, to wolałem odpalić coś przewidywalnego (np. podcast) a nie dyskusję o niczym (a takie zwykle były na polskim CH). Tak więc, bez zdziwienia, że po początkowym boomie aktywność na apce spadła diametralnie. Zresztą przerobiliśmy to już w 2018 roku na Steemie...