Pierwsza w nocy. Szukam łotewskich cukierków na Allegro. Nie ma, więc zabieram się za przeglądanie monet i pocztówek. Nagle moją uwagę zwraca zdjęcie kościoła z Skaistkalne. Klikam. Nic nadzwyczajnego, ale rewers jest wypełniony. Zaglądam spodziewając się jakiś pozdrowień z Łotwy. A tu niespodzianka. Kartka została wysłana z Zakliczyna do Krakowa.
Wielce Szanowny Panie!
Najuprzejmiej proszę o łaskawe poinformowanie nas jak stoi sprawa Lanckorony. Bardzo chciałybyśmy wiedzieć jaki wzięła obrót i czy tak, czy nie, bardzo prosimy o łaskawą odpowiedź. Prosimy również o dokładny adres Pański.
Łączę wyrazy głębokiego poważania
s. Franciszka Wierzbicka
Zakliczyn 1 V 39
Zaadresowano ją: Wielmożny Pan Klimek, ul. Mogilska, fabryka żelaza. Jako "adres zwrotny" podano: ss. Franciszkanki Zakliczyn n/Dunajcem.
No więc sprawdzam. I faktycznie siostra Franciszka Wierzbicka istniała. Bernardynka (czyli zgadza się, bo reguła św. Franciszka). Nie grają mi tylko miejsca: Wilno - Łódź - Ruda Pabianicka. Szybko jednak weryfikuję informacje i okazuje się, że jesienią 1938 roku zlikwidowano klasztor bernardynek w Wilnie i 5 sióstr przybyło do klasztoru w Zakliczynie, gdzie znalazły schronienie na czas wojny. 20 kwietnia 1946 roku ordynariusz diecezji łódzkiej biskup Włodzimierz Jasiński wydał zezwolenie, na mocy którego wileńskie bernardynki osiedliły się w Rudzie Pabianickiej w barakach przy opuszczonym kościele poprotestanckim. Przełożoną tej wspólnoty została... siostra Franciszka Wierzbicka. Jest nawet książka o niej: "Matka Franciszka od świętych obrazów 1897-1970". Tytuł nieprzypadkowy, bo malowała...
Adresat to też ciekawa historia. Władysław Klimek. Był on właścicielem powstałej w 1918 roku odlewni żelaza przy ulicy Mogilskiej 71. I choć książki na swój temat się nie dorobił, to pozostało po nim całkiem sporo śladów w Krakowie...
Jak zakończy się ta historia?
Jeszcze nie wiem.
Kartka jest wystawiona na Allegro. Nie miałem w ogóle zamiaru jej kupować, ale po napisaniu tego wpisu to mam dylemat...