Czy oszukała was kiedyś książka, ale w taki sposób, że w sumie jesteście z tego zadowoleni? Bo ja się dałam właśnie oszukać książce "Zdążyć do domu na święta" Anny Chaber. I nie żałuję.
Filip analizuje wszystko. Kaja stawia na spontaniczność.
Na początku powiem wam jakie miałam oczekiwania względem tej książki. Mając w pamięci jeszcze Zaproś mnie na pumpkin latte, oczekiwałam, że to będzie przyjemny romans obyczajowy z wigilią w tle. I jak się myliłam! I jak się cieszę, że się myliłam.
Głównymi bohaterami są Filip i Kaja, którzy przypadkiem poznają się na lotnisku w Brukseli, chcąc wrócić do domu na święta. Filip ma mnóstwo obaw co do tego powrotu, bo nie był w domu od lat, a w domu zostawił nieco obrażoną na niego dziewczynę. Kaja natomiast jest zdeterminowana, by mimo wszystko wrócić do domu na święta. I to dzięki niej, po odwołaniu lotu, wsiedli do pociągu do Niemiec, a później na podstawie ich przygód można byłoby nakręcić film sensacyjny. 🤭
Zdążyć do domu na święta jest powieścią o tęsknocie za domem i o pięknej rodzącej się przyjaźni, która zostanie z bogaterami do końca życia. Dzięki opowieściom Kai, dzięki jej historii, Filip zrozumiał, co w życiu jest najważniejsze. Irytujemy sie także na niesprawiedliwość losu, i mimo to, wciąż mamy nadzieję. Historia wzrusza, i to bardzo. Wzrusza w sposób, że mimo wszystko na ustach pojawia się uśmiech, ale łzy są silniejsze.
W książce jako tło pojawia się piosenka Driving Home for Christmas, jednak mnie towarzyszyła w tej podróży inna, nasza polska - Jadę do domu.
Na półce mam jeszcze dwie książki autorki, ale już dziś wiem, że ta z dzisiaj jest moją ulubioną. Dziękuję za tę podróż, zostanie ze mną na dłużej.