Macie do polecenia dobry horror/powieść grozy? Tak, żebym w nocy bała się wstać do toalety najlepiej.
Dawno nie czytałam żadnej powieści grozy, żadnego horroru i, gdy tylko zobaczyłam w nowościach w Legimi nazwisko Grahama Mastertona, to wiedziałam, że od razu wezmę się za czytanie.
Szpital Filomeny miał premierę z początkiem września i reklamowany jest jako hołd dla klasycznego horroru w nowoczesnym wydaniu. Nie ukrywam, między innymi to mnie skusiło, żeby sięgnąć po tę książkę. Jednak koniec końców odczuwam pewne rozczarowanie. Szpital Filomeny to nie był to, czego oczekiwałam względem horroru.
Przyznaję, że sam początek książki był bardzo wciągający, a gdy czytałam wieczorem przed snem, to pojawiały się momenty, gdy faktycznie serce zabiło mi szybciej. Natomiast im dalej w las, to fabuła dalej była wciągająca i trzymała w napięciu, ale nie było to tak silne napięcie i brakowało obawy, co zastanę na kolejnej stronie.
Główną bohaterką jest Lilian, której zadaniem jest odnowienie starego szpitala wojskowego w ekskluzywny kompleks apartamentów. Pomimo dość upiornego miejsca i klimatu szpitala, wszystko idzie zgodnie z planem do momentu, aż Lilian i David (jej kolega z pracy) słyszą krzyki na piętrach szpitala, a mierniczy Alex ulega przedziwnemu wypadkowi… Kolejne dni nie przynoszą pozytywnych wieści, a w sprawę został zaangażowany dawny lekarz, który stacjonował w Afganistanie. Bohaterowie muszą stawić czoła obcej sile, której nie do końca rozumieją, bo w końcu racjonalnie myśląc, duchy nie istnieją. Tylko w takim razie kto lub co jest uwięzione w szpitalu? Co tak naprawdę przytrafiło się żołnierzom stacjonującym w Afganistanie, a później ludziom, którzy akurat przebywali w dawnym szpitalu?
Afgańska legenda o duchach bólu, która została przedstawiona w książce sama w sobie jest bardzo ciekawa. Zaintrygował mnie ten temat na tyle, że myślę, że będę szukać więcej informacji na ten temat. Jednak wciąż mi czegoś brakowało w tej książce i nie potrafię do końca wyjaśnić czego. To znaczy wiem jako tako – nie bałam się, a chciałam się raczej przestraszyć. Podczas czytania tej książki w głównej mierze odczuwałam współczucie i żałość, bo sama w sobie była dość przygnębiająca (przynajmniej dla mnie).
Jak wspomniałam, nie mogę odmówić tego, że książka była wciągająca – bo była, czytało się ją lekko, ale w moim odczuciu, „to nie było to”.
Myślę, że fanom Mastertona może się spodobać. Ja sama sprawdzę jeszcze inne tytuły.
Opis wydawcy: W tych opuszczonych korytarzach wciąż czai się ból.
I zniszczy każdego, ktokolwiek odważy się przestąpić próg Szpitala Filomeny. Niektóre miejsca powinny zostać zapomniane. Ale ciężko zapomnieć o zabytkowej rezydencji, zwłaszcza jeśli żyje się z tego, że kupuje się właśnie takie budynki, odnawia je i sprzedaje. Tak jak Lilian Chesterfield, która sądzi, że zrobiła świetny interes, kupując dawny szpital wojskowy. I choć szybko staje się jasne, że ktoś – lub coś – ukrywający się w budynku nie zamierza tolerować intruzów, Lilian nie daje za wygraną. Nawet kiedy pojawia się dawny pacjent i ostrzega ją przed tym miejscem. Nawet kiedy dowiaduje się o kolejnych śmierciach. Nawet kiedy zdaje sobie sprawę, że ma do czynienia z czymś o wiele bardziej przerażającym niż duchy…