Ostatnio zastanawiałam się, czy znam jakąś serię/trylogię, gdzie okazuje się, że drugi tom jest lepszy od pierwszego i właśnie na taką książkę trafiłam – Stos Grety Drawskiej to drugi tom z trylogii o Wandzie Just i Piotrze Dereniu. Pamiętam, że tom pierwszy mi się koniec końców podobał, ale ciężko było mi się wgryźć w historię, a Stos od razu pochłonęłam i od razu mam spore oczekiwania względem kolejnej części.
W pierwszej części urzekło mnie tło historyczne i na szczęście w tej również historia odgrywa bardzo ważną rolę. Tym razem mamy do czynienia z czarownicami, dokładnie z Sydonią von Borck, która zamieszkiwała tereny Pojezierza Drawskiego i została stracona. Długo zastanawiałam się jaki dokładnie ma związek historia Sydonii z wydarzeniami teraźniejszymi – w poprzedniej części puzzle było łatwiej poskładać, ale to wciąż nie umniejsza niczemu, bo tak naprawdę książka trzymała w napięciu do ostatnich stron.
Opis na okładce mówi, że książka jest hipnotyzująca i zgadzam się z tym w stu procentach. Odniosłam wrażenie, że postaci Wandy i Piotra są mniej sztywne – bohaterowie stali się bardziej ludzcy, ich problemy wciąż są podobne, co w tomie wcześniejszym, natomiast widać, że niczym prawdziwi ludzie, zmieniają się, dojrzewają do pewnych decyzji i po prostu są prawdziwi. Widać to bardzo dobrze na przykładzie Wandy, która w tej części musi „zmierzyć” się z siostrą, z którą nie widziała się przeszło dziesięć lat. Siostry, która być może będzie miała znaczenie w prowadzonym śledztwie.
Sama historia i zbrodnie, z którymi muszą się zmienić podkomisarz i pani prokurator są też ciekawe i brutalne (natomiast ponownie bez drastycznych opisów). Znalezione ciała początkowo się z niczym konkretnym nie łączą, poza czarownicami. Policji, prokuratorowi (no i czytelnikom!) ciężko jest znaleźć wspólny mianownik, znaleźć coś więcej, co łączy ofiary – części układanki w końcu zaczynają do siebie pasować i jest to doskonale poprowadzone. Nie ma tutaj przypadków, nie ma tutaj nagłych olśnień, kto co i dlaczego, bohaterowie do wszystkiego dochodzą dzięki odkrywaniu prawdy.
Po trzeci tom sięgnę z o wiele większym entuzjazmem! Dodatkowo, gdy sprawdzałam w wyszukiwarce samą Sydonię, to okazało się, że w tym roku Elżbieta Cherezińska wydała powieść historyczną, w której główną bohaterką jest wspomniana oskarżona o bycie czarownicą. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę, bo zaintrygowała mnie ta postać!
Opis wydawcy: Jest taki gniew, który nigdy się nie wypali i uderzy w najmniej spodziewanym momencie. Nawet jeśli udało się perfekcyjnie zatrzeć ślady. Prokurator Wanda z niepokojem przygląda się ciału kobiety w śniegu. Szybko okazuje się, że zabita to miejscowa miłośniczka babskich plotek i tarota. Kto chciał zamknąć jej usta? Zanim Wanda Just i podkomisarz Piotr Dereń zdążą wpaść na jakikolwiek trop, już robi się głośno o nowej zbrodni na Górze Czarownic. Tymczasem zbliża się sylwester, ale żadne z nich nie jest w nastroju do świętowania. Wanda całymi nocami ślęczy nad zdjęciami sprzed lat, próbując dopasować elementy układanki. Rozprasza ją migająca ikonka czatu. Ale chyba nawet pani prokurator może czasem poflirtować, prawda?