Zazwyczaj staram się omijać debiuty, szczególnie takie, które robią trochę zamieszania w świecie bookstagrama – nie ma co ukrywać, Miejsca cieniste Jacka Kalinowskiego, są właśnie takim debiutem, który zrobił wow. I nie unikam debiutów, dlatego że mam jakiś problem, tylko dlatego że boję się, że będę mieć wielkie nadzieję i zawiodę się, przez co nie sięgnę (o ile się pojawią) po kolejne książki autora. Czy tak było w tym przypadku?
Początkowo naprawdę myślałam, że tak. Po pierwszych stronach historii myślałam, że miałam rację, ponieważ ciężko mi się było wczuć w opowieść. Wszystko poruszało się do przodu, ale w tak wolnym tempie, że ciężko wzdychałam, przerzucając kolejne karty stron. Jednak było to pierwsze wrażenie, które by mnie zgubiło, bo gdybym nie dała szansy, to ominęłaby mnie doskonała historia. Świetny thriller, który z ręką na sercu, jest inny niż wszystkie, które czytałam do tej pory.
Mimo że czasem narzekam na mnogość wątków, to tutaj nie czułam się nimi przytłoczona. W książce poruszany są tematy takie jak przemoc domowa, bulimia, zaginięcie dziecka, ogólnie pojęty strach, kłamstwa, tajemnice rodzinne. Ten strach wraz z tajemnicami to tak naprawdę wątek przewodni. Poznajemy historię z trzech perspektyw – z perspektywy Anny, Łukasza i Oktawii. Z początku nie pasowała mi tutaj Oktawia, nie łączyła się z pozostałą dwójką, ale trzeba było zaufać autorowi i poczekać aż wątki się idealnie połączą.
Do Anny i jej rodziny wprowadza się tajemniczy Krzysztof, były więzień, któremu Witek, mąż Anny, obiecał chwilową pomoc po odsiadce. Ani Anna, ani ich syn Kuba, nie są z tego powodu zadowoleni, obawiają się żyć pod jednym dachem z kimś, kto siedział w więzieniu. Łukasz i Paula to sąsiedzi Anny i byli wspólnicy, którzy wychowują córkę Igę i oczekują na drugie dziecko. Dwa tygodnie po wprowadzeniu się Krzysztofa, Iga znika. Natomiast Oktawia przenosi się do nowej szkoły i trafia do jednej klasy z Kubą i jej pojawienie się i pewna dociekliwość pomaga w odkryciu prawdy. Tylko nie zawsze ta prawda jest taka, jaką zakładaliśmy.
Bardzo podobała mi się ta książka, tak wspomniałam, jest nieco inna niż thrillery, które czytałam dotychczas. Autor skupił się bardzo na postaciach i ich emocjach, mimo zaginięcia dziecka, to nie był wątek dominujący. Czytelnik mógł z łatwością wczuć się w dramaty tak naprawdę trzech rodzin, do końca zastanawiając się, co ich wszystkich łączy. Ja się wciągnęłam, chciałam bardzo poznać prawdę, a gdy ją poznałam, to poczułam gulę w gardle. Nie chcę za dużo wam opowiadać, bo musicie sami się przekonać, a obawiam się, że nawet półsłówkami mogłabym zdradzić za wiele. Kto jeszcze nie zna Miejsc cienistych, ten niech szybko nadrabia. Dodatkowym ogromnym atutem tej powieści jest przepiękny język, jakim posługuje się autor.
Opis wydawcy: Witek z pozoru jest wymarzonym mężem. Jednak kiedy decyduje się przyjąć pod swój dach przyjaciela, który właśnie wyszedł z więzienia, Anna jest przerażona. Przez lata Krzysztof był tylko odległym cieniem, historią z przeszłości. Od dziś będą dzielić z nim dom. Traf chce, że kilka dni po pojawieniu się mężczyzny w okolicy ginie dziesięcioletnia Iga, a życie jej rodziców – Łukasza i Pauli – przeradza się w piekło. Miejsca cieniste to opowieść o tym, jak ludzkie losy – dawnych przyjaciół, niedoszłych kochanków, sąsiadów, bliskiej rodziny i przypadkowo poznanych osób – nieodwracalnie się splatają. A także o tym, że strata przychodzi niekiedy w najmniej spodziewanym momencie, stopniowo sącząc swój jad i na zawsze zatruwając życie.