Jak wspominałam w którejś z ostatnich recenzji nadrabiam kupione książki na Krakowskich Targach Książki i między innymi w moje ręce trafiła ta książka – Gra złudzeń – Kasi Magiery. Udało mi się nawet krótko porozmawiać z autorką! I wiecie co? Jestem zła. Zła, że nie wzięłam od razu drugiego tomu…
Książkę otwierają słowa Aleksandra Fredry „Z kobietą nie ma żartów – w miłości czy w gniewie. Co myśli, nikt nie zgadnie; co zrobi, nikt nie wie”. I musicie mi uwierzyć na słowo albo najlepiej przekonać się na własnej skórze, że ten cytat idealnie pasuje do tej historii.
Komisarz Hektor Cichy jest dość młodym mężczyzną, którego dotknęła jedna z większych tragedii jakie może spotkać człowieka. W wypadku samochodowym stracił ukochaną żonę i małego synka. Od tego czasu Cichy popadł w uzależnienie od narkotyków i co raz trudniej mu normalnie funkcjonować. Mimo wsparcia jakie daje mu jego przyjaciółka – Pola – Hektor nie potrafi podnieść się, mimo upływu pięciu lat od wypadku.
Hektor wraz z partnerem Krzysztofem dostają nową sprawę – w mieszkaniu znaleziono ciało dobrze znanego reżysera. Świadkowie widzieli piękną kobietę, która wychodziła tej nocy z mieszkania ofiary. Jednakże, inni świadkowie, widzieli tę samą kobietę w tym samym czasie w zupełnie innym miejscu. Dla policji i prokuratury sprawa będzie nie lada wyzwaniem, ponieważ poza sprzecznymi zeznaniami świadków – niewiele mają.
Kim jest przepiękna Anastazja Kool? Jaką tajemnicę skrywa młoda aktorka? I czy Hektor pozwoli wciągnąć się w bardzo niebezpieczną grę?
Książka bardzo mi się podobała. Uznałabym, że jest to bardziej thriller psychologiczny niż kryminał sam w sobie, zapewne przez główny wątek poruszony w tej książce. Jestem fanką kreacji postaci – autorka w świetny sposób stworzyła bohaterów, którzy mają tło i ich zachowania wynikają z tego, co przeżyli i jakimi są ludźmi. Nie podejmują decyzji, które byłyby niezrozumiałe dla danej postaci. Jestem też ogromną fanką tego w jaki sposób został przedstawiony świat oraz sama praca policji, wiemy co kiedy się dzieje i ile czasu minęło od znalezienia ofiary do rozwiązania sprawy. Historia nie toczy się w próżni.
Jak mówiłam – jestem strasznie zła, że nie mam drugiego tomu, bo z chęcią od razu bym do niego siadła. Ale mam nadzieję, że uda mi się jeszcze spotkać Kasię Magierę i zdobyć podpis na drugim tomie.
A poniżej screen z profilu autorki, która wyróżniła moją recenzję. Jest mi niezmiernie miło, że autorzy także doceniają moje wpisy!