Dziś premierę ma książka Magdaleny Mikołajczyk "Jestem dość". I nie, nie jest to poradnik, na szczęście!
"A może po prostu byśmy zrobili tak, że każdy z nas będzie sobą? I to w zachwycie? Dostrzegając to, co ma, kim jest, co może I chce jeszcze zrobić i zauważając to, ile już zrobił? Może po prostu uznamy, że bycie sobą jest dość? To jak, idziemy w to?"
Powyższy opis kupił mnie całkowicie. Przeczytałam książkę jednym tchem (no dobra, tchnień było więcej niż jedno).
Książkę czyta się niesamowicie, można się śmiać i płakać, można się wzruszyć, można pomyśleć, że też tak mam i zakodować sobie w głowie, że jestem dość. Bo jesteśmy dość, wszyscy. I o tym pisze autorka, mówiąc trochę o swoim życiu, opowiadając historie, które nie zawsze są zabawne - o chorobie córki, o alkoholu, o depresji, o lęku, ale także o miłości, szczęściu, o wdzięczności.
W świecie idealnym opisów żyć, tu, na Instagramie, czasem zapominamy, że tam też są ludzie. I w pewnym sensie zazdrościmy, chcemy być jak osoby, które śledzimy i w moim ulubionym rozdziale Magda pisze: (...) ponieważ wiem, że żeby być tą osobą, którą jestem teraz, musiałam popełnić całe mnóstwo błędów, potknąć się niezliczoną ilość razy (...) pamiętajcie, że nawet najbardziej lśniące i polukrowane zdjęcia w internecie, nawet najbardziej pastelowe zabawki i najlepiej dobrane odcienie włosów do tapety w salonie mają swoją cenę. Jednak przedstawia to w sposób bardzo lekki.
Książkę dostałam w ramach współpracy barterowej i jestem wdzięczna za nią, bo czytanie jej sprawiło mi wiele przyjemności i doświadczyłam całego przekroju emocji.