Dzień dobry! Czy u was też tak napadało śniegu? U mnie już się zrobiło pięknie biało ❄️.
Dzisiaj przychodzę do was z książką Magdaleny Witkiewicz i Alka Rogozińskiego - Pudełko z marzeniami. Okładka zapewnia mnie, że to będzie najzabawniejsza świąteczna komedia romantyczna i, co prawda, nie śmiałam się w głos, ale bawiłam się wyśmienicie. A Kalina i Kamil (byle nie Milaczek) wraz z panią Wiesią i panią Janinką to moje ulubione postacie!
Malwina przyjechała do Miasteczka, choć w sumie w planach bardziej były Bieszczady, żeby prowadzić restaurację. Miał jej pomóc przy tym Radosław, dla którego wszystko robiła. Mimo to, Malwina prowadzi restaurację wraz ze swoją babcią, miłośniczką Francji, i z małą pomocą świętego Ekspedyta.
Michał przyjechał do Miasteczka, żeby odnaleźć... skarb, o którym powiedziała mu babcia przed śmiercią. Do tego został zdradzony przez narzeczoną, firma też zaczęła mieć problemy finansowe.
Historia jest naprawdę całkiem zabawna. Bohaterów jest kilku, poza wymienionymi, pojawia się siostra Malwiny - Rozalia czy Tomasz z Florianem. Jednak bohaterami, którzy mają największy wpływ na fabułę, to bez wątpienia są dwie wścibskie staruszki - pani Wiesia i Janinka oraz dzieciaki, które mają własne plany wobec Malwiny i Michała.
Pudełko z marzeniami jest oczywiście bardzo naiwne, ale też wspominałam, że w grudniu wybaczam naiwność, co więcej - nawet oczekuję tej naiwności, bo przecież trzeba wierzyć, że marzenia się spełniają, a najbardziej się w to wierzy właśnie w grudniu.