Ból się rodzi...
I to jaki ból! Zbiór opowiadań kryminalnych, to była jedna z ostatnich (bo jeszcze dwie mam) książek do przeczytania w grudniu. I okładka mnie kupiła nazwiskami, nie wszystkie znałam oczywiście, ale nie ma nic lepszego do poznania pióra autora niż przeczytanie krótkiej formy.
Czy mnie zachęciło? Nie. Ani trochę.
Po pierwszych trzech opowiadaniach myślałam, że rzucę czytnikiem w kąt i nie skończę tego. Ale wtedy książkę zaczęły ratować nazwiska takie jak: Bednarek, Jodełka, Rogoziński (moje ulubione opowiadanie jest właśnie Alka, o upiornej Karolci!), Rogala. Ale niestety, cztery nazwiska na dziesięć, nie spowodują lepszej oceny i tego, że będę was zachęcać do przeczytania.
Moim zdaniem zbiór opowiadań nie jest ani trochę spójny, ciężko się czytało, pojawiały się małe potknięcia stylistyczne. Opowiadania w większości były bardzo średnie, mocno przeciętne. I zupełnie nie zapadły mi w pamięci. Żałuję, bo miałam oczekiwania wobec tej książki.
To chyba jedna z pierwszych książek, której nie mogę polecić. Nie byłabym z wami szczera, mówiąc, że można przeczytać z braku laku. Dla mnie totalnie meh, 4/10, tylko z sympatii do wymienionych autorów.