W serwisie twitter Premier Australii, pan Scott Morrison zmieścił napisany przez siebie list skierowany do premiera Japonii - prezydenta grupy G20, w którym postuluje aby grupa G20 podjęła, mówiąc wprost, pracę na rzecz ograniczenie wolności w internecie:
Jest nieakceptowalnym że internet jest traktowany jako niezarządzana przez nikogo przestrzeń.
Fragment listu opublikowanego w serwisie twitter na profilu Premiera Australii (tłumaczenie własne).
Co prawda z dalszej części listu wynika że premier swój pomysł "filtrowania internetu" chce ograniczyć tylko do "odnajdywania i usuwania treści nawołujących, wybielających lub promujących terroryzm i inne furiackie działania, i takie których bohaterowie rekrutują terrorystów"(tłumaczenie fragmentu listu.) Może się zdawać że te działania nie będą groźne dla normalnego użytkownika internetu. Co więcej sądzę że rządom uda się przekonać wielu ludzi że kontrola internetu to rzecz słuszna i rozsądna.
Zdaje się że każde kolejne ograniczenie wolności toruje drogę do tego aby następne były większe i bardziej akceptowalne. Dzisiaj rządy zabronią promowania terroryzmu, jutro krytyki mniejszości, po jutrze kolejnych niewygodnych opinii. Co warto zauważyć pan Morrison nie uważa się za prekursora tych praktyk, w swoim liście powołuję na Deklarację Hamburską o Zwalczaniu Terroryzmu (Hamburg Statement on Counter Terrorism) z 2017 roku, w której, jak pisze w liście:
Liderzy G20 zobowiązali się walczyć przeciwko wykorzystywaniu technologii internetowych do celów związanych z terroryzmem, włączając w to współpracę z sektorem prywatnym, w celu usuwania treści o charakterze terrorystycznym i zapewnienia legalnego i niearbitralnego dostępu do informacji w celu zapewnienia bezpieczeństwa narodowego.
Fragment listu opublikowanego w serwisie twitter na profilu Premiera Australii (tłumaczenie własne).
Zatem pomysł ten nie jest nowo powstałym bytem w głowie premiera państwa które raczej nie rozdaje kart w globalnej rozgrywce, ale czymś co już zostało przyjęte przez porozumienie przedstawicieli najważniejszych krajów świata.
Ktoś może stwierdzić że jestem przezorny, że terroryzm należy zwalczać i w imię tej walki można pogwałcić ludzką wolność, jednak, po pierwsze, zarówno logika jak i przeczucie prowadzi mnie do wniosku że szybciej czy później infrastruktura "filtrująca" zostanie wykorzystana do likwidowania lub ograniczanie siły odziaływania, niewygodnych dla władzy treści. Po drugie nie trzeba wielkiego intelektu aby zauważyć że znaczenie wszelkich zamachów, choć ich rzeczywiste skutki są niewielkie, media rozdmuchują do wielkich rozmiarów, zatem rządom będzie łatwiej przekonać ludzi że kontrola internetu to "konieczność", i choć w zamachach internet odgrywa nikłą rolę, to rządy mając do dyspozycji wielkie media będą zapewne w stanie, jeśli tylko zechcą znacznie wyolbrzymić jego rolę, i z łatwością przeprowadzić reformy ograniczające wolność jego użytkowników, a tym na pewno będą zainteresowane.
Rządy mogą wpływać na duże media jak telewizje czy gazety ale w internecie jest zbyt wielu twórców aby łatwo było nimi sterować, zatem naturalnym zdaje się że rządy będą szukały systemowej drogi do ograniczenia znaczenia internetu i wolności jego użytkowników.
______________________________________________________
Źródło
Wpis opublikowany na profilu premiera Australii, link: https://twitter.com/ScottMorrisonMP/status/1107775840824094720
( we wpisie zmieszczono skany napisanego w języku angielskim listu)
________________________________________
Niewielkie fragmenty przetłumaczonego na język polski listu zamieściła również strona internetowa dziennik "Rzeczpospolita", link: https://www.rp.pl/Polityka/190319257-Premier-Australii-chce-nalozenia-ograniczen-na-media-spolecznosciowe.html
________________________________________
Moje artykuły dot. zagadnień związanych z ekonomią można znaleźć na mojej stronie/blogu: "Rozmyślania Ekonomiczne", link: https://rozmyslaniaekonomiczne.blogspot.com/