Czy wiesz co się dzieje z twoimi pieniędzmi, gdy trafią do banku? Czy bank odkłada całą kwotę bezpiecznie do sejfu? Ten artykuł stanowi odpowiedzi na twoje wątpliwości.
Gdzie są moje pieniądze?
W praktyce bank nie ma obowiązku utrzymania w depozytach pełnych kwot wpłaconych do nich. W Polsce jest to 3,5% środków dostępnych na kontach klientów. Taki system został nazwany systemem rezerwy częściowej. Pozostałe pieniądze mogą być wykorzystywane do udzielania kredytów lub spekulacji na rynkach finansowych. Taki system jest wypłacalny dopóki klienci wypłacają w gotówce jedynie niewielkie kwoty, a zdecydowana większość transakcji jest bezgotówkowa (przelewy, płatności kartami, itd.). Oczywiście, gdy z jakiegoś powodu ludzie zechcieliby wypłacić duże ilości środków to pieniędzy zabraknie. Prawdopodobieństwo zaistnienia takiego zadrzenia nie jest zbyt duże, ale jednak istnieje. Bank próbuje zabezpieczyć się przed taką sytuacją, zachęcając do trzymania pieniędzy w systemie bankowym. W ostateczności może dojść do blokady kont i niemożnością wypłat pieniędzy. Tak stało się w Grecji podczas kryzysu. Ludzie mogli wypłacać tylko niewielką ilość Euro z bankomatów. Osoby, które posiadały większość pieniędzy w banku, mieli spory problem.
Czy Bankowy Fundusz Gwarancyjny zabezpiecza przed takimi sytuacjami?
Tak, ale tylko częściowo. W przypadku upadku niezbyt dużego banku, BFG jest w stanie wypłacić nam do 100 000 Euro. W przypadku upadku wielu banków jednocześnie BFG nie jest w stanie nam zapewnić wystarczającej rezerwy. Nie mogę również znaleźć na Internecie, ile pieniędzy ma BFG w rezerwach. Szacuje się, że jest to ok. 10 mld zł. Niestety wygląda to dość biednie. Znalazłem informacje, że w bankach trzymamy 536 mld zł (dane na 2014), więc nie wystarczyłoby nawet na 2% pieniędzy... Gdy ich zabraknie państwo może się zdecydować na olbrzymi dodruk pieniądza, by je ratować. Mimo to wiadomo, że za całe zamieszanie zapłacimy sami!
Wady rezerwy częściowej
Najważniejsza wada tego systemu jest inflacja i związana z tym kreacja pieniądza. Banki udzielając kredytów, mogą dodawać pieniądze do konta, których nie posiadają, a resztę przeznaczać na własne cele.
Jako przykład posłużymy się kwotą 1 000 zł i systemem rezerwy 10%. Nie będziemy uwzględniali tu odsetek.
Klient wpłaca do banku wszystkie pieniądze, a pracownik odkłada 10% do sejfu. Za 900 zł bank udziela klientowi kredytu następnej osobie. Osoba ta kupuje sobie za to, np. telewizor. Spłaca kredyt, oddając 900 zł. Bank dokonuje kolejnego podziału 810 zł dla nich, 90 zł do sejfu. Następuje ponowne udzielenie kredytu i ta sama sytuacja. Można to robić praktycznie w nieskończoność. Bank może w ten sposób wykreować dla siebie 9 000 zł. Schemat wygląda, więc tak:
Dzieje się to również kosztem użytkowników, którzy nie korzystają z usług bankowych, gdyż tworzy się inflacja. Jak powszechnie wiadomo, pieniądze, które ktoś stworzył, nabierają wartości dzięki innym pieniądzom. Spada więc ich wartość nabywczą i możemy pozwolić sobie na mniej rzeczy wraz z kolejnymi latami. Banki bogacą się naszym kosztem.
Zalety systemu rezerwy bankowej
Jedyną zaletą takiego modelu jest to, że mamy darmowe konta. Bankom zależy na tym, żebyśmy trrzymali nasze oszczędności, przekonując, że tak jest "najbezpieczniej", a do tego nic nie kosztuje. O ile konta są darmowe, tak już banki próbują nas jeszcze łupić na prowizjach przy transakcjach walutowych i zagranicznych.
Podsumowanie
Trzymając pieniądze w bankach, miejcie świadomość, że mogą one wam zostać zablokowane i nie będziecie mogli ich wypłacić. Zdecydowanie preferuję przechowywanie pieniędzy w sejfie lub zainwestowane w różne aktywa, a pozostałe środki proponuję zostawić na bieżące wydatki na koncie, gdyż rozumiem, że obecny system finansowy jest tak zaprojektowany, że bez banku trudno dokonywać płatności.