Tym razem chciałbym się trochę pobawić w recenzenta muzycznego, a właściwie muzyczno-filmowego, bo przedmiotem tej krótkiej recenzji ma być nie tylko piosenka, ale także teledysk.
Otóż piosenkę "Hey man" Ryszarda Wolbacha usłyszałem po raz pierwszy na V Proteście Przeciwko Przymusowi Szczepień, który odbył się w Warszawie. Wtedy nie słyszałem, co prawda dokładnie wszystkich słów, ale dzięki zasłyszanemu początkowi "Hey man" odnalazłem na youtube'ie recenzowany tutaj teledysk.
Spokojnie i z powagą śpiewane przez starszego mężczyznę słowa tworzą atmosferę zadumy. Do tego dochodzi czarno-biały film z Marszu o Wolność, który się odbył w Warszawie 24 października i był pacyfikowany przez policję.
Efekt jest taki, że teledysk można uznać za hołd złożony bojownikom o wolność, którzy stali się tej nieszczęsnej październikowej soboty ofiarami represji.
"Jeśli szukasz wolności, to nie znajdziesz jej tu", te słowa zaśpiewane na tle samochodu milicyjnego, obok którego stoi młody milicjant (wyraźne nawiązanie do czasów PRLu), mogłyby zostać zrozumiane jako przesłanie dla tych Białorusinów, którzy czują się zniewoleni przez Aleksandra Łukaszenkę. Na Białorusi ciągle policja nazywa się milicja i jeżeli taki Białorusin szuka wolności za zachodnią granicą, to chyba także do niego są skierowane słowa Ryszarda Wolbacha, że powinien tej wolności szukać gdzie indziej.
Warto także zauważyć, że ten bardzo młody milicjant występujący w teledysku ma stopień......aż pułkownika(!!!!). Jeżeli tak młody funkcjonariusz ma aż tak wysoki stopień, to można by to odczytać jako sugestię, że ten aparat przemocy jest w jakiś sposób niedojrzały.
Wolbach poetyzowanym językiem opisuje różne kowidiańskie absurdy, ale największe wrażenie robią na mnie jednak ujęcia filmowe z pacyfikacji w Warszawie w dniu 24 października 2020 roku. Jako, że tego dnia byłem w Warszawie oraz, jakkolwiek w stosunkowo niewielkim stopniu, odczułem grozę tej sytuacji, obrazy przemocy państwowej mogą u mnie wywołać silne wzburzenie emocjonalne. Dlatego tym bardziej odczuwam jako coś pozytywnego, że po ujęciu szturmu na demonstrantów Wolbach podchodzi patrząc spode łba do młodego milicjanta, a następnie....... przybijają sobie piątala. 🙂 Można to uznać za przypomnienie, że funkcjonariusz przede wszystkim jednak jest człowiekiem i obywatelem, którego także dotyczą troski i radości reszty społeczeństwa. I tym optymistycznym akcentem kończę i zachęcam do słuchania piosenki i oglądania teledysku.