Tekst, który teraz piszę, należy do tych, o których napisaniu na hive'ie myślę już od dłuższego czasu, ale jakoś nie mogę się do tego zabrać. Jednym z najbardziej bezpośrednich impulsów, który mnie w końcu popchnął do napisania tego tekstu, był urywek niemieckojęzycznej rozmowy zasłyszany przeze mnie przy wychodzeniu z Galerii Forum w Gdańsku. Osoba wypowiadająca to zdanie stwierdziła, że Polacy lubią ubrania markowe.
Dlatego spieszę podważyć to twierdzenie. Nie, nie wszyscy Polacy lubią ubrania markowe. Ja osobiście mam przesyt oglądania ubrań markowych na ulicy i dlatego chcę zademonstrować niemarkowy styl ubierania się.
Zdjęcie załączone do tego tekstu, na którym mam na sobie pochodzący prawdopodobnie z lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia płaszcz po moim dziadku, można chyba nazwać moim najbardziej wyklętym zdjęciem. Wywołało ono dużą falę niechęci u mnie w rodzinie. Swój niechętny stosunek do tego zdjęcia wyrażała zarówno moja mama, jak i moja babcia, dopóki jeszcze żyła. Padały argumenty o tym, że płaszcz, który mam na sobie, jest niemodny, a także, że jest wygnieciony. Padały także argumenty o tym, że moja postawa na baczność oraz brak uśmiechu czynią to zdjęcie niesympatycznym. Padło wręcz takie twierdzenie, że wyglądam na tym zdjęciu, jak bym stał pod murem w oczekiwaniu na rozstrzelanie mojej osoby. No cóż, nie jest moim celem życiowym, żeby zostać rozstrzelanym, ani nie zamierzam propagować kary śmierci. Ale ta myśl, że przypominam na zdjęciu skazańca jest w jakiś sposób ciekawa.... . Może warto ją rozważyć .... .
Raz na fejsbuku jakaś obca mi kobieta twierdziła nawet, że wyglądam na tym zdjęciu jak jakiś pijak, czy może osoba pijana, dokładnie nie pamiętam, jak to było napisane... . Czyżby pogniecione ubranie miało świadczyć o konsumpcji alkoholu... ? A może ta moja postawa na baczność jest jakoś nadmiernie sztuczna....? Skojarzenia to w końcu dosyć subiektywna sprawa.
Bardzo przepraszam, jeżeli ktoś uzna ten przydługawy tekst za lansowanie mojej osoby. Celem moim bowiem nie jest lansowanie siebie samego, lecz lansowanie pewnego stylu. Siermiężnego stylu. Piszę specjalnie "siermiężnego", a nie "skromnego", żeby było bardziej prowokacyjnie. Mam nadzieję, że ten płaszcz, a także tło na którym stoję, będą zdrowym łykiem siermiężności, jako przeciwwaga dla otaczającego nas picu i blichtru.